Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antysemityzm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą antysemityzm. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 maja 2018

Najdłużej czytana książka w życiu

Najdłużej czytana książka w życiu
Tytuł: Lalka

Autor: Bolesław Prus
I po co się uczyć angielskiego?

"Lalkę" omawiałam w szkole ponad rok temu... To był dziwny czas na czytanie, takich książek. Ledwo miałeś sięgnąć po Prusa, to już kłaniał się Dostojewski, a nie zapomnij uczniu jeszcze o Reymondzie! Zaczęłam czytać, ale... Trzeba było czytać, co innego, a potem zwyczajnie się nie chciało. Bo komu się chce czytać lektury?
Mi. Ale obiecałam sobie, że skoro już zaczęłam czytać "Lalkę" to ją skończę. I skończyłam. Dziś jest ten cudowny dzień, gdzie witają mnie zaległe ciekawsze (oby) książki. No może za tydzień... Po maturach.

O czym opowiada "Lalka"? Cóż... Głównym wątkiem jest miłość Stanisława Wokulskiego do Izabeli Łęckiej (bardzo uroczy wątek). Ale oprócz tego jest mowa o przemianach społecznych i politycznych w Polsce, jak i na świecie. A nawet o roli człowieka w tym całym pośpiechu, zgiełku miasta. O roli kobiety, która w dziewiętnastym wieku ulega powoli przemianie. I ten motyw nie jest rozwiązany wcale, tak jak w większości książkach, które przynajmniej ja czytałam.

Może zacznę od Izabelli Łęckiej, która wg. mnie jest nie potrzebnie obrażana i wyśmiewana. I to głównie przez osoby, które nie przeczytały tej powieści. Iza jest, że tak to nazwę typową szlachcianką, ale sama z siebie, taka się nie stała. Tak ją ojciec wychował, dawał wszyscy, co chciała jedynaczka. A że to dwudziestokilkuletnia dziewczyna to, co się dziwić, że amory były jej w głowie. Nie dziwię się trochę jej postępowaniu. Co nie znaczy, że to popieram. Ale wyzwiska są nie służne xd Inna postać męska była gorsza.

Wokulski to postać przez, którą dosłownie odechciewało mi się czytać. Wielki romantyk. Wielki romantyk zakochany na zabój w Łęckiej. I żeby on jeszcze był zwyczajnie zakochany to nie. On świata poza nią nie widział. Na początku dało się to jeszcze przeżyć, ale im bliżej końca... Gorsze niż romans. Nawet jest jedna nadzieja, że może jednak mężczyzna przejrzał na oczy. Uwierzyłam w nią. Niestety, Prus pograł ze mną i wystarczyło kilka zdań, żeby nadzieja legła w gruzach. Szczerze to przez ostatnie... sto-dwieście stron chciałam, żeby Wokulski był, niczym Werter... Oszczędzono by trochę stron...

Jedną z ciekawszych postaci jej Ignacy Rzecki, który prowadzi pamiętnik, dzięki któremu poznajemy historię trochę z jego strony. Trochę, bo przez sporą część Rzecki opisuje swoje życie. Które zresztą nie jest, takie nudne. Bohater był żołnierzem i to właśnie, dzięki niemu poznajemy politykę lat 70. XIX wieku i wcześniej. Myślałam, że będzie mnie to nudzić, ale jest to opisane w taki sposób, że da się to przeczytać z ciekawością. Na pozór Ignacy to nudna postać, ale chyba jedna z najbardziej "trzeźwych" umysłowo postaci. Potrafi od razu zauważyć, że coś nie gra z przyjacielem. Gdyby się tylko go posłuchał... Gdyby...

Nie ukrywam, że gdyby nie nie opisy, książka prawdopodobnie nie byłaby, aż tak gruba. I... O dziwo, te opisy są całkiem odmienne, niż u Sienkiewicza, czy Hugo. Nie przytłaczają. Nie ma się wrażenia "o Boże, znowu opis"! Zresztą to dość ciekawe, kiedy czyta się opis poszczególnych miejsc w Warszawie, a potem za jakiś czas, kiedy jesteś w stolicy wszystko ci się przypomina. Idziesz szlakiem Wokulskiego... ;)

A teraz przejdźmy do rzeczy, która najbardziej mi się spodobała! Wiecie, czym jest magnetyzm? A znacie metal lżejszy od powietrza? Rzecz, którą teraz zna praktycznie każdy i nadal wzbudza wielkie zainteresowanie. Hipnoza. Przyszłość, która jest nawet przyszłością dla nas. Coś, co nawet w roku 2018 może zachwycać. :D Wystarczy trochę wyobraźni.

Ocena: 6/10

Cytaty:

„Bo widzisz, najgorszą samotnością nie jest ta, która otacza człowieka, ale ta pustka w nim samym (…)”

„Nie jestem Chrystusem, ażeby poświęcać się za całą ludzkość.”

„Bywają wielkie zbrodnie na świecie, ale chyba największą jest zabić miłość.”

„O zabiciu się myśli wariat, łajdak albo człowiek dużej wartości, któremu za ciasno na świecie.’

„Dopiero w Paryżu zrozumiałem, że człowiek jest tylko na pozór istotą drobną i wątłą. W rzeczywistości jest to genialny i nieśmiertelny olbrzym, który z równą łatwością przerzuca skały, jak i rzeźbi z nich coś subtelniejszego od koronek.”

„Tempora mutantur et nos mutamur in illis.”

“Kiedy kto chce dobrowolnie stanąć ze swoją krzywdą przed boskim sądem, nie zatrzymuj go…
Nie zatrzymuj!...”

„Dawniej nie było telegramów i artykułów wstępnych, a przecie świat posuwał się naprzód i każdy człowiek rozsądny mógł zorientować się w sytuacji politycznej. Dziś zaś są telegramy, artykuły wstępne i ostatnie wiadomości, ale wszystko służy do bałamucenia w głowach.”

„(…) jestem tylko wykonawcą cudzej woli.”

środa, 22 lutego 2017

A taki zły ten pan Reymont?

A taki zły ten pan Reymont?
Tytuł: Chłopi. Księga I: Jesień
Autor: Władysław Stanisław Reymont
Przenieśmy się do staropolskiej wsi...

Tyle narzekania na tych "Chłopów". Tyle złych opinii słyszałam o nich przed i w trakcie ich czytania: że nudne, że dziwny język lub... beznadziejne, bo tak. Cóż... Nie wiedziałam sama, co to będzie. Skoro tylu ludziom ta książka się nie spodobała, no to jak? A tak - spodobała mi się. Nie porwała mnie, nie jest to też moja ulubiona lektura, czy książka, ale polubiłam ją. To na pewno nie był czas stracony na czytanie. Żałuję tylko, że przedtem obejrzałam film (przedstawia wszystkie cztery części powieści) (w klasie oglądałam, żeby nie było). Bo wiadomo, jak to jest, kiedy się obejrzy najpierw film...

Ogólnie "Chłopi" przedstawiają losy mieszkańców wsi Lipce w tym głównie Macieja Boryny oraz jego rodziny. Wątki tych postaci przeplatają się z uroczystościami religijnymi oraz obrządkami typowo wiejskimi. Na życie bohaterów ma wpływ natura (pory dnia i roku). Wszystko jest dostosowane do rytmu przyrody.
Wcale to wbrew wszystkiemu nie nudzi. Wiadome, co kto lubi. Ale ten (w pewnym sensie) monotonny rytm dnia, nie jest, aż taki monotonny. Dlaczego? Przede wszystkim nie ma opisaych (oczywiście) ponad sześćdziesięciu dni po kolei, styl Reymonta nie nuży, dzięki gwarze staropolskiej i nie tylko staropolskiej (w niektórych regionach Polski nadal występują niektóre słowa, czy sposób mówienia) staje się on momentami zabawny; no i jak to na wsi - nigdy nie jest nudno: a to komuś ukradną świnie, a to umiera krowa, to jakaś potańcówka.
Właśnie, gwara. Czy przez to, jednak język fabuły nie jest trudny do zrozumienia? A no, nie. A na pewno nie, aż tak jak w "Panu Tadeuszu". Słowa jak słowa. Dajcie spokój, że ten język, tak bardzo odbiega od współczesnej polszczyzny. Jest nawet bardziej zrozumiały, bo prosty, swojski, taki "chłopski" (nie obrażając nikogo). A czego się na pierwszy rzut oka nie zrozumie, to można sobie z łatwością wywnioskować z kontekstu zdania. Nie ukrywam, było jedno lub dwa słowa, których nie znałam znaczenia, ale pozostałe zdania wytłumaczyły je.

Część "Jesień" skupia się na przedstawieniu bohaterów, zrękowinach i weselu jednego z bohaterów. Co... przysparza wielu kłopotów.
W fabule występuje wielu bohaterów. Nie piszę już o bohaterach dalszoplanowych, ale o tych, którzy występują cały czas. Maciej Boryna, Antek, Hanka i Jagna. Już w tej czwórce można na początku się pogubić, kto jest kim. Jeszcze dodać dwóch parobków to już mamy miks imion. I co teraz? Nie pozostaje nic innego, jak dalej czytać. W miarę czytania wszystko się ładnie ustawia na swoje miejsce. Kto komu ojcem, kto kogo kocha (szczerze? staropolski trójkąt). Oczywiście można od razu przeczytać te więzi w opracowaniu, ale po co? Po co niszczyć sobie przyjemność z czytania? Skoro ja się połapałam... A nie połapałam się w "Zemście" Fredry... ;) Naprawdę, nie jest źle.

Jak wszystko w tym utworze, postacie też są "swojskie". W gąszczu bohaterów można znaleźć każdego przedstawiciela danej grupy w społeczeństwie: jest osoba, która łatwo poddaje się emocją, ładna dziewczyna, która chce brać życie garściami, głowa rodziny, trzymając głowę na karku (do czasu), a jednak poniekąd beznadziejnie zakochana. Bo nie może być, przecież pięknie, prawda? Życie to życie, jeśli książka ma przedstawiać realia to musi być kłamstwo i "zło".
Irytujący bohaterowie? Niestety są. Konkretnie jeden. I to tak bardzo, że aż chciało się powiedzieć, żeby się ogarnął. Irytuje, ale pod koniec bierze się w garść. Trochę, ale jednak. To... taka, jakby ulega (no nareszcie się ogarnia!).

Na uwagę zasługuje opowiadanie pielgrzyma o psie... Jezusa. To nie jest pomyłka. O psie Jezusa. To opowiadanie jest, takie... Nie umiem tego nazwać, bo "miłe" to zły przymiotnik. Rodzinne? Chodzi o to, że to takie proste... Przypomina trochę tłumaczenie, jakie niektórzy mówią dzieciom, żeby czegoś złego nie robiły. Nie będę pisać więcej na ten temat, bo może ktoś będzie sam chciał się dowiedzieć o co z tym psem chodzi. ;)

Ocena: 7/10

niedziela, 9 października 2016

Początku antysemityzmu w pozytywiźmie

Początku antysemityzmu w pozytywiźmie
Tytuł: Mendel Gdański
Autorka: Maria Konopnicka
Skąd ta zmiana?

Nowele to krótkie formy, jednak można czasem powiedzieć o nich wiele. A czasem krótko.
Na wstępie chcę zaznaczyć, że, tak naprawdę chciałabym znacznie więcej napisać o tej noweli od tego, co będzie w tej recenzji napisane. Problem w tym, że przy takich utworach braknie mi słów. Albo po prostu z elektronicznych stron mniej przyswajam treści, niż z papierowych stron. Ale czasami trzeba przeczytać książki w formie e-booka.

Głównym bohaterem nowelki jest tytułowy Mendel Gdański. Tak, to imię oraz nazwisko mężczyzny. Nie ukrywam, że na początku mnie to zdziwiło, jednak po paru stronach zdziwienie minęło. Można by napisać, że nazwisko postaci składa się na logiczną całość w odniesieniu do całej fabuły.
Mendel jest żydem, mieszkającym w Polsce od urodzenia. Żyje on sobie spokojnie, nikomu nie zawadza. Opiekuje się wnukiem o imieniu Jakub. I tak sobie żyją jak przeciętny mieszkaniec Polski... Do czasu. Z dnia na dzień część, dość znaczna część Polaków zaczyna nienawidzić żydów. Ich nienawiść przybiera z minuty na minutę na sile. Nie ma dla nich znaczenia, czy to dziecko, czy starzec, ważne, że żyd.

Ktoś powie, że to jest niemożliwe, żeby nagle człowiek zmienił zdanie, swoje przekonania. Dlaczego nie? Wiele było takich sytuacji w długiej historii świata. Znikąd zmiana? No, nie tak do końca. Na takie zachowanie przyczyniło się kilka czynników: zdanie niektórych ludzi, strata, frustracja, trudna teraźniejszość, zazdrość i wiele innych.

Autorka pokazuje tę sytuację ze strony osoby poszkodowanej, osoby, która nie była niczemu winna. Mendel nie jeden raz podkreśla, że nie widzi sensu w tym, że to jego i innych jego typu żydów kara się i uważa się za obcych, skoro nic złego nie zrobili, przecież nie są obcy, skoro wychowali się w tym samym kraju, co ludzie, którzy ich atakują.

Jeśli chodzi o Mendla Gdańskiego to uważam, że jednak mężczyzna był za bardzo pewny siebie, rozumiem, że był pewny swoich racji. Jednakże, kiedy staje w oko w oko z niebezpieczeństwem i widzi, że ludzie zachowują się niczym (przepraszam za porównanie) psy spuszczone ze smyczy... To nie dociera do niego, stoi przy swoim. Miałam ochotę nim potrząsnąć, krzyknąć, żeby uciekał. Nie ukrywajmy tego, rozwścieczony tłum nie cofnie się przed niczym. Według mnie Mendel był za bardzo dumny. Okej, duma nie jest czymś złym. Zwłaszcza, kiedy uczył swojego wnuka, żeby nie przejmował się wyzwiskami i nie wstydził się tego kim jest. Z drugiej jednak strony, potrafię go zrozumieć, że nie chciał zachować się jak tchórz i że nie potrafił zrozumieć, tej nagłej zmiany w Polakach. Zawsze jest w końcu jakaś mała nadzieja, że to, co złe się odmieni... Że to sen.

Ocena: 5/10

Cytaty:
" Ludzie tego nie powiadają. To powiada wódka, to powiada szynk, to powiada złość i głupota, to powiada zły wiatr, co wieje." 

"Nu, u mnie umarło serce do tego miasto!"
Copyright © 2016 Books are a window on the world , Blogger