piątek, 6 listopada 2026

Halo, hallooo, jest ktoś?

Halo, hallooo, jest ktoś?

 Tytuł: Radio Silence
Autor: Alice Osman 

Następna książka polecana przez youtubera... Tzn. nie żebym często patrzył na polecajki youtuberów. Właśnie rzadko i to raczej są osoby, które oglądam dość długo i mniej więcej wiem, jaki mają gust, czy to czytelniczy, czy filmowy. Wiem, że nie polecają byle czego. No i nie wciskają tego utworu nachalnie. 
Z polecajek książkowych tym bardziej rzadko korzystam, ale tym razem znowu postanowiłem skorzystać z polecenia jednej z booktuberek. Wcześniej sięgnąłem po Promyczka z jej polecenia, ale nie książka nie spodobała mi się. A jak jest z Radio Silence? 

Właśnie jest inaczej. Prawdopodobnie przez tematykę jakiej dotyczy. Książka nie jest bez wad, ale główne z nich dotyczą tłumaczenia, chociaż to bardziej marudzenie, niż rzeczywisty fakt... Po prostu w języku angielskim znacznie łatwiej uzyskać pewien efekt, niż w języku polskim i chyba tłumaczka nie mogła zastosować innej formy gramatycznej, żeby nadal dobrze się czytało i miało sens. W skrócie: w fabule pojawiają się tajemnice odnośnie tożsamości osób i mowa jest o nich w drugiej osobie liczby pojedynczej... Także no... 

Ale tamto da się zrozumieć i tak jak piszę - to bardziej moje marudzenie. 

Fabuła porusza wiele ważnych problemów z którymi chyba jeszcze nie spotkałem się w książce, a przynajmniej nie tak opisane. Nie w takim natężeniu. Trudno pisać o części z tych wątków nie spoilerując, dlatego niestety większość z nich muszę ominąć.

Główna bohaterka - Frances - jest ambitną licealistką. Ambitną do bólu, ponieważ nie ma poniekąd życia poza nauką i swoim celem, jakim jest Cambridge. Jej jedyną odskocznią od nauki jest podcast Universe City, który prowadzi tajemniczy Twórca. Nikt nic nie wie o nim. Dosłownie nic. Jego tożsamość jest ukryta od samego początku. Pewnego razu to jednak się zmienia.... I przez cały rok szkolny będziemy świadkami konsekwencji, jaką będzie mieć odkrycie tej tajemnicy. 

I tyle. Tylko tyle mogę napisać o fabule. 

Trochę mam problem z Frances... Narracja jest pierwszoosobowa, więc śledzimy jej myśli i rozważania na wiele kwestii i wydarzenia. Z jednej strony możemy zrozumieć, dlaczego jest, taka, a nie inna, ale z drugiej... Część rzeczy kłóci mi się z tym jak jest wykreowana, mówi o sobie. Niby stoi na uboczu i nie ma znajomych... Ale jednak ma magicznie... Nic poza nauką się nie liczy, ale uczęszcza na imprezy (raz na kiedyś; przymusza się) i pije na nich... Czy tylko mi się to wyklucza? Tzn. nie jest najgorzej w jej społecznym życiu. Nawet ta nauka... Nikt jej do tego nie zmusza. Wykreowała sobie, taki świat wg. mnie. Okej, jest ze współczesnego pokolenia, któremu mówi się, że bez studiów nie ma przyszłości, że tylko dobry uniwerek... Ale ona też nie wybiera jakiegoś cool kierunku wg. mnie. Nie wiem, co miałaby robić po nim, jeśli nie uczyć na uniwersytecie. Frances jest pełna sprzeczności. Nie wiem, teraz przychodzi mi do głowy, że może o to chodziło? Że nie widziała, jak ma dobrze? Ale jeśli tak to tak jakby jest przeciwieństwem innej postaci książki... Tzn. jest, ale chodzi mi o coś innego. Nie lubię, kiedy bohater X jest kompletnym przeciwieństwem Y, żeby uwidocznić bardziej dane cechy Y, najczęściej jest to pokazywane przy inteligencji bohaterów (ogólnie, nie w Radio Silence).

wtorek, 6 października 2026

Opowieści grozy

Opowieści grozy

 Tytuł: Opowieści grozy
Autor i ilustrator: Dino Battaglia 


Recenzja będzie krótka, mimo to chcę i tak ją dodać.
Komiks, a właściwie zbiór komiksów nie jest, czymś, co zostało stworzone 1:1 przez autora. Fabuła książki nie została wymyślona przez niego - to najważniejsze. Dino Battaglia przekłada znane (i nie) historie znanych pisarzy grozy i fantastyki na język komiksu. Przede wszystkim są to opowieści napisane przez Edgara Allana Poego. 
Oczywiście można stworzyć szeroką komiksową adaptację klasyki, ale tutaj nie mamy z tym do czynienia. Stron jest ok. 140, a opowiadań osiem? Dziesięć? W każdym razie sporo przez, co mamy do czynienia z czymś w rodzaju streszczenia. Czasem można odczuć, że historia jeszcze się nie rozkręciła, a już kończy. Rozumiem, że większość to opowiadania i w komiksie nie trzeba opisywać otoczenia, wyglądu itd; ale... Czegoś mi brakowało. Nie chce mi się wierzyć, że oryginały są również, takie nikłe...
Chociaż kreska jest naprawdę bardzo dobra. Momentami upiorna, zwłaszcza przy twarzach nadprzyrodzonych lub po prostu złych postaci.

wtorek, 3 marca 2026

Wampirzyca - uwodzicielka

Wampirzyca - uwodzicielka

Tytuł: Carmilla

Autor: Joseph Sheridan Le Fanu 

Klasyka literatury gotyckiej i "wampirycznej"... Szczerze przyznam, że nie wiem sam, czego się spodziewałem, ale na pewno nie tego, co zastałem w fabule. Krótko podsumowując: zawiodłem się. 

Chociaż, czy to dobre określenie? Może po prostu miałem za duże wyobrażenia i oczekiwania, zapominając, że książka została napisana ok. 150 lat temu, i że czytelnik wtedy był inny. No i czasy. Teraz prawdopodobnie Carmilla wyglądałaby całkiem inaczej... Hm, kto wie? Czy to nie stanowi jej uroku, że w książce nie ma wielu widowisk scen, szczegółów, dużo dzieje się poza kartami książki? 

Właśnie... Fabuła jest zarazem enigmatyczna i pisana, tak, że czytelnik może szybko wpaść na część rzeczy. Nie ma tam niespodzianek - z punktu widzenia współczesnego czytelnika. Ba, są rzeczy, które zdają się głupotą (niepołączenie części zbiegów okoliczności). Ma się ochotę potrząsnąć bohaterami szczególnie w jednym momencie... Może wtedy fabuła rozwinęłaby się w ciekawszym kierunku?

Ale no właśnie... Ja w swoim życiu przeczytałem już sporo książek o wampirach (+filmy i seriale). Mało kiedy postać wampira i historia wokół niego mnie zaskoczy (zaciekawi - owszem). Zdaję mi się, że szybko rozpoznam, że ktoś w fabule jest wampirem (zwłaszcza, że często w opisie nie kryje się tego). Jednak jestem w stanie zrozumieć, że kilkadziesiąt lat temu, ta fabuła mogła zaintrygować. Zwłaszcza, kiedy wampiry nie były tematem na porządku dziennym, a potworem z ludowych opowieści. Czytelnik mógł się wczuć w tę atmosferę mroku. 

Zwłaszcza, że to powieść napisana w narracji pierwszoosobowej, gdzie główną bohaterką jest kobieta; występuje wampirzyca i między bohaterkami jest więź romantyczna. 

Aczkolwiek nie wiem do teraz, czy ich relację można nazwać romantyczną. Czy tam było jakieś uczucie czy tylko czar wampira? W popkulturze duża część wampirów ma moc, która sprawia, że wampir może uwieść człowieka. Ma swój urok i wcześniej wspomniany czar. Człowieka ciągnie to tej zagadki. Nie ma znaczenia jakiej jest płci. Często zauroczenie/zakochanie jest mylone właśnie z tym czarem. 

Jedno muszę na koniec jeszcze dodać. To co najbardziej spodobało mi się w książce, a mianowicie ukazanie postaci wampira/wampirzycy. Opis trochę odbiega od tego, co znamy. Stworzenia ukazane w książce nie boją się słońca i nie wyróżniają się bardzo wśród ludzi. Jest jeszcze kilka rzeczy, ale to już zostawiam dla tych, którzy będą chcieli sięgnąć po książkę. 

Dużym minusem wg. mnie, jest nie rozwinięcie wątku matki Carmilli oraz pewnej osoby trzeciej z otoczenia kobiety. 

piątek, 6 lutego 2026

Czytać czy nie czytać klasyków, that's the question!

Czytać czy nie czytać klasyków, that's the question!

 Tytuł: Hamlet

Autor: William Shakespeare

Już dawno chciałem zapoznać się z tym klasykiem. W końcu tyle się o nim mówi - nawiązania, filmy, cytaty... A grać Hamleta, to jest coś! 
Nie pamiętam, żebym w szkole go omawiał, a przynajmniej niecały dramat. Najpierw natrafiłem na spektakl teatralny teatru brytyjskiego, potem po kilku latach obejrzałem go ponownie... I tak jakoś naszło mnie, że nie no, trzeba przeczytać ten utwór. Zwłaszcza, że dużo się mówi o postaci Ofelii, a spektakl teatralny nie za bardzo wyjaśnił mi jej fenomen. Ba, okazuje się, że samo dzieło też niewiele mi rozjaśniło. Lub po prostu jest głupi albo nieczuły. Ale o postaci Ofelii jeszcze napiszę w tej recenzji.

Jeśli ktoś jeszcze nie wie o czym jest Hamlet, to w dużym skrócie - umiera król Danii, jego brat wiąże się z wdową po bracie, a tytułowy Hamlet pragnie zemsty i odkrycia przed wszystkimi sposób w jaki umarł jego ojciec. W tle wojna... Chociaż, nie tak całkiem, ale mowa o wojskach Norwegii. 

Na początek dwie rzeczy, które mnie najbardziej zaskoczyły: wzmianka o Polsce (a raczej o jej wojskach) i humor. Nie żartuję. Przyznam się, że momentami się uśmiechnąłem, a nawet zaśmiałem. To specyficzny humor i pewnie nie dla każdego będzie to śmieszne, ale... No, trzeba przyznać, że dialogi nie są suche i bez emocji. 

Uważam, że rzeczywiście postać Hamleta jest ciekawa i złożona. Opisy w Internecie lub w opracowaniach tego nie oddają. Trzeba przeczytać, żeby zrozumieć. Z jednej strony wydaje się szalony, a z drugiej jego zachowanie ma w sumie sens. Jest bohaterem żywym, z którym można się utożsamić. 

Wracając do Ofelii... Naprawdę nie rozumiem, dlaczego jest, tak popularna i stała się symbolem. Oczywiście rozumiem jej ból i rozpacz. Jej szaleństwo jest straszne, jednak... Czy nie jest ona nadinterpretowana? Jest wiele innych bohaterek, które mogłyby być na jej miejscu. Lub po prostu przeżyły podobne rzeczy.

Copyright © 2016 Books are a window on the world , Blogger