Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tolkien. Pokaż wszystkie posty

sobota, 11 lipca 2015

Leśni przyjaciele

Leśni przyjaciele
Tytuł: Władca Pierścieni: Dwie wieże
Tytuł oryginału: The Lord of the Rings: The Two Towers
Zdjęcia oczywiście z Google, jakby co.
Autor: J.R.R. Tolkien
Czerni tutaj nie wymażesz

Na drugą część trylogii pana Tolkiena składają się losy rozbitej Drużyny Pierścienia. W jej skład wchodzą Frodo, Sam, Merry, Pippin, Legolas, Gimli, Aragorn oraz... Boromir z Gandalfem. O losach ostatnich dwóch nie będę spoilerować, dlatego zatrzymam się na siedmiu pozostałych członkach grupy.
Jak już wcześniej napisałam drużyna została rozdzielona i co dalej? Właśnie to jest problem, czy szukać innych członków drużyny, a może pomóc komu innemu? Los, tak splata losy bohaterów, że mogą w miarę złożonej obietnicy zrobić i to, i to. W miarę złożonej obietnicy... Bo przecież nie wypełniają misji dla siebie, a dla całego tolkienowskiego świata.
Sądzę, że im bardziej czytelnik zagłębia się w historię Wojny o Pierścień, tym bardziej zachwyca się szczegółowym światem przedstawionym. Światem, który bez problemu można sobie wyobrazić.
Akcja trylogii coraz bardziej się rozwija, poznajemy bohaterów w różnych sytuacjach, dzięki czemu możemy szerzej określić jaka jest postać i czy ją lubimy. Są jednak postacie o których jest niewiele informacji (przynajmniej w tej części). Przynajmniej nie tyle, żeby zaspokoić ciekawość czytelnika - lub po prostu moją. Według mnie jest za mało sytuacji w których mogliby się pokazać bardziej czytelnikowi. Takimi postaciami są Gimli, Legolas - z tych ważniejszych, ponieważ mogłabym też wymienić kilka tych, których nie pojawiają się przez wiele stronnic powieści.
Rozłąka bohaterów daje właśnie pogląd na zachowanie innych bohaterów np. Sama, który mnie zaskoczył pod koniec lektury. Poprzez ich rozdzielenie autor mógł ich jeszcze bardziej określić, nie mógł się zgubić wśród całej grupki.
W trakcie czytania Dwóch wież  nasunęła mi się taka myśl, że entowie (nowe postaci z lasu) są owiane mgłą problemu las, a człowiek. Oraz hm, symbole mądrości zapomnianej? Mam na myśli to, że entowie byli bardzo mądrzy (a na pewno jeden z nich) i stare. Prawie, jeśli nie wszystkie stworzenia Śródziemia zapomniało o nich lub znali ich tylko z legend. Budzili podziw, majestat... Coś takiego, jak się czuje czasem u osoby starszej, która wiele przeżyła, ma wiele wspomnień, jest od nas po prostu bogadsza życiowo.
Na drugą uwagę zasługuje również Gollum, który tak na prawdę jest Sméagolem. Postać pokraczna i szkaradna. Ukazanie jak najgorszego skutku posiadania czegoś, czego nie powinno być twoje, bo jest nikczemne, na wskroś złe. Jedynego Pierścienia. Niby czytelnik myśli, może jest dla niego szansa, w końcu nie ma dwukolorowego świata... No, niestety jest - Śródziemie, a nawet jeśli to nie jest świat dwukolorowy to blisko mu do tego. Więc nawet, gdy już myślisz, że  Sméagol się zmienił... Trafiasz na ciemną przepaść. Postać ta jest jedną ze sławniejszych postaci w popkulturze, tak sądzę. A jeśli chodzi o WP to chyba nawet sławniejsza od Froda i Saurona. Dzięki filmowi rzecz jasna.

Ocena: 8,5/10

Cytaty:
"Osaczona bestia zawsze jest groźna."

"Zadziwiająca jest potęga naszych wrogów i również zadziwiające są ich słabości"

"Złość często sama siebie złością niszczy."

"Dla każdego z nas niebezpieczne są narzędzia wiedzy głębszej niż ta, którą sami posiadamy."

"Sokół wpadł w szpony orła, pająk uwikłał się w stalowej sieci."

"Dla słuchaczy często nie te historie są najciekawsze, których bohaterom najlepiej się powiodło."

sobota, 30 maja 2015

Wkraczając w bramy Śródziemia

Wkraczając w bramy Śródziemia
Tytuł: Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia

Tytuł oryginału: The Lord of the Rings: The Fellowship of the Ring
Autor: John Ronald Reuel (J.R.R.) Tolkien
Czy coś jeszcze może zaskoczyć w świecie technologii i komputera?

Parę razy przymierzałam się do trylogii p. Tolkiena, niestety bezskutecznie. Na początku przerażała mnie grubość każdego tomu, a później... Tak jakoś było, że dwa razy wypożyczałam "Drużynę Pierścienia" (jeden z egzemplarzy miał trochę inny tytuł, ale było to to samo), ale za każdym razem czas mi się kończył i musiałam oddać książki. Zresztą tak również jest z inną książką - z "Atlasem chmur". W każdym razie w końcu postanowiłam mieć na własność całą trylogię i w końcu się z nią zmierzyć...

Podziwiam pana Tolkiena za całą fabułę, bardzo szczegółową zresztą fabułę. Jednym jest wymyślenie jakiegoś świata, a drugim skonstruować ze wszystkimi szczegółami: od otoczenia, przez język, kulturę, legendy, po prostu wszystko, co powinien mieć świat, czy państwo. Oprócz tego autor tak wszystko przemyślał, że stworzono (lub stworzył, nie wiem) mapy ilustrujące Śródziemie. Cóż więcej mówić? Geniusz!

Trudno jest rozplanować treść na trzy szczegółowe tomy, panu Tolkienowi się to udało; choć autor wzmiankuje, że WP jest jedną książką rozdzieloną na trzy ze względów wydawniczych. Może to i lepiej... Aczkolwiek wydawnictwa powinny przez wzgląd na czytelnika, nie zmniejszać czcionki, ponieważ wg. mnie utrudnia to trochę czytanie. Lepiej by było, gdyby czcionka pozostała taka, jak w innych książkach, no, ale wtedy zamiast tomów, byłyby tomiszcza. Tyle drzew byłoby... zmarnowanych .

Pierwszą część "Władcy Pierścieni" uznaję za metaforę, nie całą książkę, ale niektóre wydarzenia, przedmioty, postaci - tak. Pierścień jest czystym niespotykanym złem. Najczarniejszym z najczarniejszych. Przy nim nawet nie ma szansy myśleć o wykorzystaniu go do dobrych celów. Nie ma takiej opcji. Hobbici (głównie Frodo i reszta jego przyjaciół) to zwykli ludzie, którzy na oko nic nie znaczą. A Mroczni Jeźdźcy... Nie wiem, czy mogę aż tak głęboko to spróbować zinterpretować, ale kojarzą mi się z ludźmi ślepo zapatrzonymi w konkretną osobę, którzy są zrobić dla niej wszystko, nawet pozbywają się siebie. Jednakże... na wstępie p. Tolkien pisze, że to nie jest żadna metafora. Chodziło mu o to, że Wojna o Pierścień, nie jest II wojną światową, a nie... Lepiej zamknąć już ten temat.

Patrząc na współczesny świat zastanawia mnie pewna kwestia... A mianowicie w Śródziemiu mieszkają przeróżne stworzenia: hobbici, krasnoludzi, elfowie, ludzie, orki. Występuje tam również tajemniczy, wymyślony język... Zabawne, że jeszcze nikt się nie przyczepił do tej trylogii. Tak nienawidzą religijni ludzie "Harry'ego Pottera", a WP? Przecież tam jest więcej fantastyki! Nie piszę tak, aby nagle znienawidzić fabułę Wojny o Pierścień, jednak to pokazuje, jaki świat jest absurdalny. Tylko... właśnie - p. Tolkien jest twórcą gatunku fantasy, który ma sens. Bo wszystko w "Drużynie Pierścienia" miało sens. Cały czas stoję przy tym, że bohaterowie i zdarzenia odzwierciedlają życie ludzkie. Wiele nauk płynie z tej lektury. To nie jest mdły young adult w którym wampiry są, żeby przyciągnąć czytelników.

Ocena: 10/10

Cytaty:
"Wielu spośród żyjących zasługuje na śmierć. A niejeden z tych, którzy umierają, zasługuje na życie. Czy możesz ich nim obdarzyć? Nie bądź więc tak pochopny w ferowaniu wyroków śmierci."

"Ziarenko odwagi żyje utajone w sercu najbardziej nawet spasionego i nieśmiałego hobbita i czeka na moment jakiegoś ostatecznego i rozpaczliwego niebezpieczeństwa, żeby zakiełkować."

"Białą tkaninę można ufarbować. Białą kartkę można zapisać. Białe światło można rozszczepić."

"Kto psuje jakąś rzecz, żeby lepiej poznać jej istotę, ten zbacza ze ścieżek mądrości."

"(...) prawda ukrywa się pod płaszczem kłamstwa (...)"

"Nie będę wam radziła mówiąc: zróbcie to albo zróbcie tamto. Bo nie czynem ani radą, ani wyborem dróg mogę wam być pomocna, lecz wiedzą o tym, co było, co jest, a w pewnej mierze również, co będzie."

sobota, 1 listopada 2014

"Kroniki Imaginarium Geographica. Tu żyją Smoki"

"Kroniki Imaginarium Geographica. Tu żyją Smoki"
Tytuł: Kroniki Imaginarium Geographica. Tu żyją Smoki
Tytuł oryginalny: The Chronicles of the Imaginarium Geographica. Here, There be Dragons
Autor: James A. Owen

"Tytuł brzmiał: Imaginarium Geographica.
- Hmmm... Geografia Imaginacji, czy tak? - odezwał się Charles. - Interesujące.
- Blisko - odparł Bert. - Lepsze tłumaczenie będzie mniej dosłowne: Geografia Imaginacyjna."

Książka ma wszystko, co jest potrzebne czytelnikowi, lubiącym się w gatunku fantasy. Są smoki i inne stwory, magia, zwroty akcji... Lubię ten gatunek, nie ukrywam, że przeważa on w moich przeczytanych książkach, jednakże pierwsza część "Kronik Imaginarium Geographica" nie zaciekawiła mnie mocno. Nawet mnie troszkę zdenerwowała. Ale zacznijmy od początku.

Lektura opowiada o trójce bohaterów (John, Jack i Charles), którzy żyją sobie w Anglii, w trakcie I wojny światowej. Któreś nocy odwiedza ich tajemniczy przybysz z fantastycznej krainy, który wręcza jednemu z bohaterów tytułową kronikę. Odtąd zaczyna się ucieczka przed czarnym charakterem i jego sprzymierzeńcami, a przez to podróż do Archipelagu Snów. W tym wszystkim jest oczywiście pokonanie złej postaci, którą jest Zimowy Król (czy z kimś Wam się nie kojarzy ta nazwa?), ochrona Imaginarium Geographica i osadzenie na tronie świata z wyobraźni, władcy.

Pomysł nie zbyt pomysłowy. Często w fabule fantastycznej jest ten motyw, że zwykły człowiek dowiaduje się, że mityczne stworzenia i miejsca istnieją naprawdę. Ochrona czegoś cennego - też sławny motyw. Jednak to jest nic w porównaniu ze światem przedstawionym. Świat przedstawiony jest pomieszaniem światów Tolkiena, Lewisa, mitów, a nawet (po przeczytaniu notki autora, która jest na końcu) Dickensa, jest jeszcze jeden element z Sherlocka Holmesa. Starsi czytelnicy oraz ci co czytają więcej klasyków różnych gatunków, niż ja znajdą pewnie jeszcze inne nawiązania. Aha! Są jeszcze legendy arturiańskie!
Nie podoba mi się to, a zwłaszcza to co się okazuje na końcu, odnośnie trójki bohaterów.
Oczywiście, nikt nie zabrania autorowi inspirować się lepszymi, ale... Co innego inspirować się, a co innego brać sobie te rzeczy do siebie. Nie jestem jakąś fanką panów Tolkiena i Lewisa, ale... jako czytelnik oczekuję czegoś indywidualnego od autora. To żadna frajda czytać o tym co się zna. Okej, Morgana stała się Mojrami u Owena, ale nie zmienia to faktu, że jest postać z legendy i mitu. Tak samo ze starym Ordo Maasem. Swoją postacią przypomina połączenie Noego, Gandalfa i Deukaliona.

Jeśli chodzi o wyżej wymienione zwroty akcji... Są, kilka jest, jednak nie napisałam nigdzie, że zaskakujące.

Ocena: 5/10

Cytaty:

"Nasze słabości są zawsze widoczne, tak dla nas, jak i dla innych. Silne strony pozostają ukryte, dopóki ich nie pokażemy - a następuje to w chwili prawdziwej próby. Kiedy wszystko, co w sobie kryjemy, zostaje obnażone i nie możemy już dłużej usprawiedliwiać porażki naszymi słabościami."

"Poza tym przeszłość przeminęła, a jeśli będziesz o niej myślał zbyt często, to albo zgubisz się w żalu nad tym, co ci się nie udało, albo też ugrzęźniesz w chwaleniu samego siebie za to, co ci się udało."
Copyright © 2016 Books are a window on the world , Blogger