Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warszawa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 maja 2018

Warszawskie Targi Książki 2018

Warszawskie Targi Książki 2018
Po kilku latach trochę odmienny post.
Po tylu latach w końcu byłam na sławnych Warszawskich Targach Książek. Tak, od dawna chciałam na nich być. Zobaczyć, jak tam naprawdę jest, spotkać się z autorami i poprosić ich o autograf. W tym roku to się udało. Głównie, dzięki temu, że w maju nie obowiązuje mnie obowiązek szkolny i nie musiałam na drugi dzień być w szkole. Wcześniej to było jednym z problemów. W każdym razie... Czy było warto tyle czekać? Tak naprawdę udało mi się zdobyć tylko dwa autografy od jednej autorki, a nastawiałam się na ok. cztery...
Nie jestem na siebie o to zła. Wiązało się to trochę z organizacją Targów, kolejkami oraz tym, że się po prostu spóźniłam. Ale nie jest źle. Przynajmniej mam autografy na których najbardziej mi zależało. I załatwiłam inny autograf dla koleżanki, ale to swoją drogą...
Przyszłam trochę spóźniona - nie ważne. I wtedy się zaczęło: wszędzie jakieś stanowiska i masa ludzi. Tak, wszędzie stanowiska, a te główne w sektorze D. Szukaj człowieku tego sektora, w końcu poproś o pomoc pracownika obiektu. Żeby to było tylko tyle, koniec... Sektor D był podzielony na ok. 20 sporych części, które były podzielone na mniejsze, gdzie znajdowały się poszczególne wydawnictwa i księgarnie. Więc sami rozumiecie, że na początku ogarnąć to wszystko graniczy z cudem. Zwłaszcza, kiedy otacza cię setka osób. Ale po jakimś czasie jakoś da się to objąć umysłem. Jeśli masz czas i chcesz pochodzić na spokojnie, bo jak masz coś na czas to może być trochę nerwowo. No tak, tyle sektorów, stanowisk, a dany autor np. jest tylko przez godzinę. I jeśli ktoś by chciał rzeczywiście podejść do każdego autora, którego chce to nie wiem, jakby to miał zrobić. Nie wiem, może stali bywalcy Targów mają to jakoś obcykane. Dla mnie bez teleportera nie da rady. Albo chociaż bez dłuższej różnicy czasu między spotkaniami.
Jeśli chodzi o spotkania... Byłam tylko na dwóch, więc za bardzo wypowiedzieć się nie mogę, ale nie mam zastrzeżeń. Bardziej do kolejek, które trochę dziwnie się tworzyły. To znaczy... Dla porównania zwykła kolejka do autora w której byłam najpierw: co prawda długa, ale szybko się przesuwała. Ale nie chodzi o długość, czy o czas. Tam stała pani, która po kolei każdego przepuszczała, gdy dana osoba odchodziła od pisarza (inną stroną). Szło to sprawnie. A druga... Druga to już się ustawiła co najmniej pół godziny przed przybyciem autorki, dlatego dobrze, że poszłam tam wcześniej... Jednak biedni ludzi, którzy przyszli na czas. To, że przyszłam wcześniej, niestety nie oznaczało, że szybko wyszłam z kolejki. Gdy przyszła autorka zrobiło się zamieszanie. I z tego, co słyszałam inni ludzie pojawili się znikąd i zaczęli się wpychać z przodu. A kolejka stała. Nikt tego nie pilnował. Jeśli chodzi o też o tę kolejkę... Ustawiłam się trochę niefortunnie, ponieważ zasłaniała drugą kolejkę do innej autorki, a potem inną pisarkę. Więc nawet, jak ktoś chciał to mógł nie zauważyć tych pisarek. Zresztą... Nie tylko tam. Niektórzy, acz nie wszyscy autorzy nie posiadali podpisu kim są lub jakie książki napisali. Przepraszam, ale nie każdy musi wiedzieć, pamiętać, jak autor konkretnej książki wygląda. Było tyle ludzi i kolejek (które później zaczęły się trochę mieszać z kupującymi książki), że trudno było nawet dostrzec interesujących autorów, których nie zauważyło się w programie Targów. Autorzy swoją drogą. Zakupy też były przez to wszystko utrudnione. Mi nawet odechciało się chodzić po stanowiskach przez to. I żałuję. Ubolewam ciągle, że stanowisko EpikPage było, takie małe. Po pierwsze nie dało się najpierw obejrzeć, co właściwie tam jest. Po drugie: niektórzy nie mogli spokojnie ustawić się w kolejce i zaczekać, aż dotrą do lady, i tam zobaczyć wszystko. Przeciskiwali się przez ludzi na siłę. Kultura. Dobre to, że ten sklep jest na tyle znany przez czytelników, że większość wiedziała chyba, co tam się znajduje. No, ale cóż; koniec końców udało mi się kupić dwie zakładki magnetyczne i małą świeczkę. Co tam jeszcze z czepialstwa? Wydostać się na zewnątrz też było trudne. Trochę. Ale to drobnostka.
Ale czy się opłacało? Myślę, że jednak tak. Spotkałam panią Miszczuk, odezwałam się do jednego amerykańskiego autora po angielsku (co dla mnie jest wielkim osiągnięciem), dotarłam do EpikPage, zobaczyłam, jak te Targi wyglądają i wysunęłam wnioski na przyszłość. Jeżeli w ogóle, kiedykolwiek tam jeszcze się pojawię. Żałuję tylko, że nie wzięłam, ani nie kupiłam książki p. Kosika, żeby mógł tam się podpisać.


poniedziałek, 3 lipca 2017

Powiew wolności

Powiew wolności
Tytuł: Przedwiośnie
Autor: Stefan Żeromski

Trudno się wraca po trzech miesiącach do pisania. Nie wątpię, że ta recenzja będzie się równała z poziomem pierwszej recenzji na tym blogu, ale postaram się, żeby tak nie było. Mam nadzieję, że nie powtórzy się już, taka przerwa.

Mówiono mi o tej książce, że jest interesująca, ale konkretniej nikt nic nie mówił, dlaczego, tak jest. A czy nie o to chodzi w zaciekawieniu fabułą? W końcu każdy ma inny gust... Na szczęście te osoby się nie myliły i "Przedwiośnie" spodobało mi się. Przynajmniej pierwsza część, a pozostałe dwie części... Nie były najgorsze.

Książka składa się z trzech części, które opowiadają poszczególny etap życia Cezarego Baryki, który zamieszkuje tereny Rosji, a dzisiejszego Azerbejdżanu. Rewolucja bolszewicka oraz konflikt turecko-ormiański zmuszają chłopaka do podróży, która będzie mieć wpływ na jego dotychczasowe życie i charakter. Podróż ta jest podróżą do nowo odrodzonej Polski.
1/3 fabuły toczy się w Rosji, kiedy to Cezary jest młodym chłopakiem, który jest zachwycony życiem oraz ideologią komunistyczną. To właśnie w Rosji zrozumie, że człowiek potrafi być gorszy od dzikich zwierząt oraz, jak ważna jest rodzina w życiu każdego z nas.
Następnie wydarzenia dzieją się już w Polsce. Na pewnym dworze pozna smak miłości i wszystkiego, co z nią związane.
W ostatniej części akcja przenosi się do Warszawy, gdzie główny bohater zapoznaje się z sytuacją gospodarczą oraz polityczną Polski. I właśnie ta część jest według mnie najmniej ciekawa. Może to przez tę politykę... Ale też według mnie nie ma tam konkretnych ciągów wydarzeń, które mogłyby wciągnąć czytelnika. Przede wszystkim można w tej części oceniać już całkowicie Cezarego...

Cezary Baryka jest najwyraźniej opisany podczas swojego pobytu w Rosji. Jego charakter jest konkretny. Może nie maluje się w jasnych barwach, ale nie są to też ciemne odcienie. Typowy okres dojrzewania, który przechodzi każdy człowiek. Poznajemy jego zainteresowanie komunizmem, widzimy jego buntownicze zachowanie, gdzie nie ma miejsca dla szacunku. Jednak przez konkretne zdarzenia charakter Cezarego się zmienia. Po prostu jest to bardziej interesujące, niż poznawanie jego uczuć do kobiet.

Wątek miłosny jest w "Przedwiośniu" bardzo skomplikowany. Jeśli ktoś nie przepada za trójkątami miłosnymi to nie będzie zachwycony, że tu pojawia się coś w rodzaju czworokąta. Głównego bohatera otaczają trzy urodziwe kobiety, które na początku mi się mieszały. Zwłaszcza dwie z nich są dość do siebie podobne. Jednak na plus (jeżeli to może być na plus) jest to, że było wiadome, że tam, gdzie aż trzy kobiety i jeden mężczyzna, tam będzie się dziać. I dzieje się.

Wracając do Baku (bo to stamtąd pochodzi Cezary) i konfliktu ormiańsko-tureckiego. Został on opisany bardzo wyraźnie. Można, aż sobie wyobrazić te brutalne sceny i widoki.
Przy okazji Polska tam jest nazywana Lechistanem, co spowodowało, że się uśmiechnęłam pod nosem, ponieważ interesuję się trochę kulturą turecką i to, że kiedyś Polskę nazywano Lechistanem ma swoje skutki we współczesnym języku tureckim (tureckie słowo "polski" - Lehçe).
Te wydarzenia zmieniłby każdego...

Lektura pokazuje, że to odzyskanie po 123 latach niepodległości, wcale nie było, tak piękne i wesołe, jak mogłoby się zdawać. Wiele jeszcze Polska i Polacy musieli przejść, żeby nasz kraj wyglądał, tak jak teraz.

Baryka jest bohaterem zagubionym, nigdzie nie pasującym. Ani Rosjanin, ani do końca Polak. Ale nie tylko, dlatego... Jednak na to już każdy sam musi sobie dopowiedzieć po przeczytaniu tejże historii.

Ocena: 7/10

Cytaty:
Najprzód nie bardzo dobrze wiemy, co jest złe, a co na pewno dobre.

Dola, żeby się urodzić kobietą, i nie móc przynajmniej pomścić się na wrogach! Dola, żeby drżeć o siebie, o swą kobiecość wobec tych, którzy mieli prawo pozbawić mię wszystkiego materialnego dobra (...). Pan nawet nie domyśla się, co to za szczęście być mężczyzną! Nie drżeć o swoją całość, być pozbawioną głupoty, tej trwogi, tej wiecznej troski! Ach, móc uderzyć, uderzyć w łeb ostrym mieczem lub ostrym sztyletem!
Copyright © 2016 Books are a window on the world , Blogger