Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krew. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą krew. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Bo człowiek ni biel anielska, ni stworzenie piekielne

Bo człowiek ni biel anielska, ni stworzenie piekielne
Tytuł: Makbet
Tytuł oryginału: Macbeth
Autor: William Szekspir
Człowiek dwojakiej natury jest

Dotychczas niewiele czytałam utworów Szekspira. Kojarzę tytuły, ale tylko kojarzę, do niedawna mylił mi się "Hamlet" z "Makbetem" i na odwrót. Ogólnie do... któreś tam klasy gimnazjum sądziłam, że pisarz/poeta/dramaturg nie pisze jakoś ciekawie. Ale zaskoczyłam się już po "Romeo i Julii".


"Makbet" wbrew wszystkiemu jest po części trudny do przeczytania, ze względu głównie na słownictwo i budowę zdań. Nie jest to też bardzo stary język, ale w każdym razie ma coś takiego w sobie... Niektóre książki po prostu potrzebują ciszy, skupienia. Nie czytania na czas.

Bohaterów w fabule jest bardzo dużo, co jest niestety utrapieniem. Po części. Akcja dzieje się głównie w Szkocji, więc imiona są szkockie, a one... Nie należą do prostych. Więc... Nie, to nie jest dramat, gdzie wiesz wszystko który, co i jak. Myślę, że tu chodzi o ogólny sens, a nie jak miał na imię ktoś tam.

W tym roku trafiam trzeci raz na lekturę, która w pewnym sensie dotyczy losu, przeznaczenia człowieka. Trzy Czarownie wywróżyły Makbetowi, że stanie się królem. Ale nie tylko to - również wywróżyły jego koniec, który na przerwy rzut oka jest dziwny, zagadkowy, który nie powinien się spełnić. Główny bohater nie przejął się zbytnio tym drugim, ale tym pierwszym...

Właśnie. Władza. Kogo ona nie kusi? Większość osób w głębi duszy chciałoby być nad kimś, posiąść wyższe stanowiska... Nie piszę, że zaraz ktoś marzy o zostaniu prezydentem, bo wątpię, żeby przeciętnemu Kowalskiego marzył się takowy zawód. W każdym motyw władzy jest każdemu bardzo dobrze znany. Nie trzeba szukać bardzo daleko.
Makbet... Był na początku osobą, której nawet się nie śniło o byciu królem. Miał swój jakiś zameczek i tyle. Jednak po przepowiedni coś się zaczęło w nim dziać... Rozmyślał coraz częściej nad nią, w końcu myśl o zostaniu królem, tak go ogarnęła, że po namowach żony, zaczął mordować ludzi.
Można powiedzieć, że facet był potworem, prześladował poniekąd ludzi i nie dziwne, że w końcu zwariował, jednakże... I to właśnie podoba mi się w baroku. Makbet sam nie wie, co ma robić, boi się, ma wyrzuty sumienia, staje się silny, godzien jest zabić. Jego natura jest rozdwojona. Nie chcę go wybielić, ale można go jakoś zrozumieć. Przez to wszystko staje się on bardziej ludzki, niż reszta postaci, które można spotkać w ogóle w książkach. Spodobała mi się ta postać. Chociaż... Jego szaleństwo według mnie było troszkę słabo opisane. Przynajmniej przy końcu, kiedy zbliżał się jego czas. W przeciwieństwie do szaleństwa jego żony - Lady Makbet, która jest po prostu osobą złą, bez przejawów dobroci, łaskawości, czy skrupułów. Zrobi wszystko by coś osiągnąć, namawia męża do czynów okropnych, tak mu mota w głowie, że to jest niepojęte. Lecz... Jak to w wyrokach boskich bywa, w końcu na kobietę musi spaść sroga kara.
Jeżeli chodzi o innych bohaterów godnych uwagi to... Można wymienić Malcolma, który z tego, co zrozumiałam nie chce korony po ojcu, ale... Jednak go do niej ciągnie. Tak czasami jest. W każdym razie dzięki jednej scenie postać na chwilę bardziej się uczłowiecza. Z jednej strony przyznaje się do wad, ale za chwilę je skreśla, bo przecież korona... Władza. Królestwo.

Temat władzy nie jest tutaj główną rzeczą. Tu bardziej chodzi... O to, że człowiek nie jest jednoznaczny. Nie jest dobry. Nie jest zły. Jest przewrotny. Dobro może stać się złem, zło dobrem. To burzy teorię współczesnych ludzi, którzy nadal wierzą, że człowiek może być taki lub taki. Że dobremu człowiekowi wszystko można wybaczyć, a złemu nie dawać szansy poprawy.

Głównie nie podobało mi się zakończenie książki. Takie... Wolałabym, żeby sytuacja tytułowego bohatera została wprost opisana, a nie dowiadujemy się o niej w pewnym sensie pobocznie. Uważam, że byłoby to ciekawsze. Miałam małe wrażenie, że zakończenie jest trochę sztuczne, zakończone szybko.

Ocena: 5/10

"Szpetność upięknia, piękność szpeci"
 
"Narzędzia piekła prawdę nam podają,
Aby nas w zgubne potem sieci wplątać;
Łudzą nam duszę pozorem słuszności,
Aby nas znęcić w przepaść następstw."

"Życie jest tylko przechodnim półcieniem,
Nędznym aktorem, który swoją rolę
Przez parę godzin wygrawszy na scenie
W nicość przepada - powieścią idioty,
Głośną, wrzaskliwą, a nic nie znaczącą."


środa, 16 grudnia 2015

Nic nie jest tym, czym się wydaje

Nic nie jest tym, czym się wydaje
Tytuł: Zajmę się tobą
Tytuł oryginału: Pretty Baby
Autorka: Mary Kubica
Ilość stron: 349
Kto jest tym złym? Wszystko jest tym, co na pierwszy rzut oka się wydaje?

Osoby bezdomne dość często można spotkać w wielkim mieście. Czy to pod sklepami, kościołami lub... na dworcach... W każdym razie nie jest to rzadki widok, zwłaszcza dla kogoś, kto mieszka w Ameryce Północnej, w Chicago. Więc, co miała w sobie tajemnicza dziewczyna z dzieckiem - jedna z wielu bezdomnych - że przykuła uwagę Heidi, której zdaje się umysł zajmuje wielu bezdomnych, głodnych, chorych i analfabetów? Mija ich przecież bardzo często... Odpowiedzieć można szybko, ale nie tak prosto, zresztą... Czy naprawdę mielibyśmy rację? Zmienilibyśmy zdanie, kiedy tylko przeczytali ostatnie strony książki, które rozwiązują trudne, acz na pozór oczywiste pytania.

Któregoś dnia Heidi postanawia zabrać do domu bezdomną dziewczynę w kurtce khaki i dzieckiem na rękach. Kobieta nie wie, że to będzie dla niej i dla jej męża - Chrisa, kluczowy moment w życiu, wydarzenie, które wywróci wszystko do góry nogami, że będą musieli stanąć przed kilkoma (na pierwszy rzut oka) nierealnymi zdarzeniami, będą musieli stanąć przed trudnymi wyborami.

Fabuła jest opowiedziana z trzech punktów widzenia: Heidi, Chrisa i Willow (bezdomna dziewczyna). I choć może się wydawać, że jednak to nie ta sama historia to... To jest ta sama historia. Po prostu jedna z osób opowiada w pewnym sensie to od końca. Opisuje swoje życie i nakreśla nam zdarzenia przez które jest tam gdzie jest. Poznajemy ją i przeżywamy jej przeszłość razem z nią. Podczas czytania czasem chce się powtórzyć bardzo znany zwrot: jaki ten świat jest niesprawiedliwy. Uprzedzenia, które mogą pojawić się na początku, rozwiewają się. Okazuje się, że nawet człowiek, który podaje się za głęboko wierzącego chrześcijanina, wcale nim nie jest...

Książka na początku nie daje po sobie poznać, że będzie poruszała jakiś poważniejszy problem, poważniejsze problemy. Po prostu przez kilkanaście stron powieść jest... nudna, a przynajmniej nie zaciekawiała. Momentami była za szczegółowa. Bo czy naprawdę człowiek zwraca uwagę na takie rzeczy jak np. ilość czegoś na ubraniu (guzików itd.)? Może niektórzy tak, ale... Myślę, że te postacie mogą śmiało nazywać się uniwersalnymi...

Ilu jest bohaterów tyle jest problemów. Prawie każdy z czymś się zmierza. Przechodzi przez coś lub po prostu taki jest. Najbardziej według mnie wybijają się trzy postacie: Heidi (choć to tak naprawdę dopiero przy końcu), Willow i... Joseph...
Nie chciałabym spoilerować, dlatego tylko nakreślę ich problemy. Heidi musiała usunąć drugie dziecko ze względu na nowotwór. Musiała wybrać siebie lub dziecko. Wybrała jak widać siebie przez co ma wyrzuty sumienia i... Coś, co ciągnie ją do małych dzieci. Willow jest sierotą, która została adoptowana przez... rodzinę, która nie powinna mieć w ogóle do czynienia z dziećmi. A Joseph? On jest w pewnym sensie paradoksalną postacią, człowiekiem, który może zachwiać światopogląd. Mężczyzna jest głęboko wierzącym chrześcijaninem, który każe swoim dzieciom czytać tylko Biblię, zna ją cała na pamięć, naucza religii na college'u. To jedna z jego stron. Druga to taka, że sam popełnia jeden z najgorszych grzechów. Najgorsze, że... Każe komuś coś zrobić, mówiąc, że jeśli tego nie zrobi Bóg się na niego zezłości. I powstaje następne pytanie: czy naprawdę tak trudno znaleźć ludzi podobnych do Josepha? Pod różnymi kątami podobnych.
Większość, jeśli nie wszyscy bohaterowie to typy ludzi ze współczesnego świata. Pod ich historią, problemami, imieniem, może ukrywać się każdy.

Okładka rzuca się w oczy - trzeba to przyznać. Głównie ze względu na jej głębie. Przedstawia ona dworzec kolejowy lub metra. Przez to, że pociągi/metro jest w ruchu, jest rozmazane, nadaje to dynamikę przedniej i tylnej okładce. Pośrodku stoi osoba, która przedstawia bodajże Willow, jednak jej nie przypomina. Tytuł jest rozszarpany, jakby ktoś po nim przejechał paznokciami lub nożem. Pasuje to do fabuły. Dlaczego paznokciami lub nożem? A no dowiecie się, jeśli przeczytacie.  

I właśnie... Ocena książki. Trudno jest mi ją oceniać, ponieważ książka jest bardzo dobra ze względu na pewną uniwersalność, problematykę i jej przedstawienie. Ale... No właśnie "ale". Przez większą część książki nie ma za bardzo emocji, nie ma tego czegoś, co jest potem. Nuży się. Niektóre zdania się powtarzają. Szkoda tych minusów...
 Książka tak prawdziwa, że aż czasami wstrząsająca.

Ocena: 7,5/10

Dziękuję za egzemplarz książki wydawnictwu HarperCollins Polska



poniedziałek, 24 listopada 2014

"Balladyna"

"Balladyna"
Tytuł: Balladyna
Autor: Juliusz Słowacki

Czy da się wybaczyć zabójstwo?

Powoli zaczynam się przekonywać do dramatów. Coraz łatwiej mi się je czyta (pomijając "Zemstę" to wszystkie można uznać za łatwe do przeczytania). Może przyjdzie taki dzień, że sama będę wypożyczać je z biblioteki?

Balladyna to jedna wielka tragedia. Może nie jedna, ale tragedia na pewno, choć były momenty śmieszne. Zabawne, co? Zemstę - komedię, uważałam za wcale niezabawną, a Balladynę - tragedię, za minimalnie komiczną. Ale, żeby mi nikt nie zarzucił, że nabijam się z kogoś bólu i śmierci od razu napiszę o jaki moment mi chodziło lub o jaką konkretnie postać. A więc miałam na myśli postać Grabka. Jeśli ktoś nie czytał to napiszę w skrócie, że chłopak miał wiele panienek, które były w nim zakochane, albo po prostu im się podobał.
Juliusz Słowacki opisuje w tym dramacie parę karygodnych czynów, które może na świecie popełnić człowiek. Mogę tylko ujawnić, że to dotyczy rodziny, również małżonka. Pojawia się problem władzy, żądzy władzy. I oczywiście rywalizacja o takiego jednego pana. Poeta Słowacki zdaje się rozmyśla nad skutkami złych czynów. Zrobimy to coś i co dalej? Czy po prostu możemy sobie z tym żyć? Nie odbije się to na nas? Jeśli kara nie spadnie od bliźniego, to od Boga będzie? Można się naprawdę zastanowić przy tej lekturze.

Balladyna opowiada o jednej z córek wdowy - Balladynie (imię pochodzi chyba od słowa "ballada", czym jest raczej ten dramat). Dziewczyna wszystko zrobi, aby tylko nie być ubogą. Chce władzy, chce bogatego męża. Co zrobi? Nie mogę niestety tego napisać.

Oprócz karygodnych czynów oraz hm, wielkich ambicji? Spotyka się tu wątki miłosne. Często nieszczęśliwe. Do czego można się posunąć, jeśli miłość jest nie odwzajemniona? Łatwo żyć z takim uczuciem? Na to też znajdzie się pytanie.

Ocena: 8/10
Copyright © 2016 Books are a window on the world , Blogger