Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uniwersalność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą uniwersalność. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 sierpnia 2016

Po ciemnej stronie galaktyki

Po ciemnej stronie galaktyki
Tytuł: Star Wars: Lordowie Sithów 
Tytuł oryginalny: Star Wars: Lords of the Sith 
Autor: Paul S. Kemp
Czy pod kultową sagą kryją się uniwersalne problemy?

Byłam swego czasu bardzo zainteresowana sławną sagą - Gwiezdne Wojny. Teraz też lubię tę serię, ale chyba nie kupiłabym książek poświęconym GW, tak jak stało się parę miesięcy temu z tą książką. Nie pytajcie dlaczego.

Akcja książki rozgrywa się osiem lat po wydarzeniach "Gwiezdne Wojny: Wojny Klonów". Na jednej z planet powstaje Ruch Wolny Ryloth, którym kieruje Cham. Mężczyzna wraz zespołem ma jeden cel - wyzwolić Ryloth spod władzy Imperium, a żeby to zrobić musi zabić tych, którzy rządzą Imperium - Lordów Sithów.

Na plan główny najbardziej wybijają się cztery postacie: Chama, Isval, Belkorta i Mof.
Cham jest nieustraszonym przywódcą Ruchu. Można by napisać, że ideał lidera, ale czy przykład patrioty? Na początku książki mężczyzna wydawał mi się przykładem osoby, która dla swojej ojczyzny (tutaj planety) jest w stanie zrobić wszystko, jednak w miarę fabuły... Można było dostrzec w nim inną stronę. Zastanawiałam się, czy jego pogoń za wyzwoleniem nie staje się wręcz obsesją. Przywódca musi być twardy i nie może się ponieść emocjom, poniekąd musi wyzbyć się sumienia, żeby przeżyć. Ale jego późniejsze zachowanie w stosunku do innej postaci było momentami niewyobrażalne. Rozumiem, ta postać była wrogiem, ale ta... pogarda i zachowania, które jej towarzyszyły... Każdy musi sam się zastanowić, gdzie jest granica traktowania swoich wrogów i ludzi, którzy są wrogami, ale pomagają ci; i czy szef Wolnego Ryloth ją przekroczył.

Isval jest bardziej nieczuła od Chama, jednakże w odróżnieniu do niego u Isval jest to wytłumaczalne. Spodobało mi się to rozwiązanie, ponieważ ono jest inne. Odmienne od typowych rozwiązań w książkach. Tak brutalne, że (cóż) to cud, że kobieta potrafiła żyć nie dając się ponieść całkowicie przeszłości.

Belkort... To wątek szpiega, jednak nie wyjawię z której na którą stronę mężczyzna szpiegował. Jednakże całe to szpiegowanie ma spore konsekwencje, które są z nim do samego końca. To człowiek, który chciałby rządzić, nie dając sobie sprawy z tego, że nie do końca się do tego nadaje. Ale również znowu bohater, który dla swojego celu jest godzien zrobić wszystko. Szczerze mówiąc postać Belkorta jest interesującą postacią pod względem jego emocjonalności i psychiki, którą pod koniec "Lordów Sithów" pięknie widać.

Moff jedna z dziwniejszych postaci. Nie, dziwna to złe słowo. Bardziej zagadkowa. Moff rządzi w imieniu Imperium planetą Ryloth, aczkolwiek marnie to jej idzie. Jest leniwa, uzależniona i (chyba) bez celu w życiu. Szkoda, że ta bohaterka nie została bardziej rozbudowana, ponieważ wtedy może nabrałaby sensu - ona i jej zachowania.

Spotkałam się z określeniem tejże książki, jako tej "najmroczniejszej". Nie czytałam pozostałych książek z kanonu Star Wars, więc nie mam porównania do innych. Jednak, jeżeli chodzi o "Lordów Sithów", jako porównanie do innych książek, które przeczytałam w życiu to... Mało jest w tej książce mroku, upiorności. Aczkolwiek są elementy, które nie są za ciekawe, mroczne jak np. zabójstwa, odpadające kończyny, stwory robakopodobne (które śmiało mogłyby być w horrorach); to jednak... Coś jest w tej fabule, że ona cała nie daje odczuć strachu czytelnikowi. Nie piszę, że powinna. To nie jest horror, ani thirller.

Tematyka podjęta w "Lordach Sithów", krwawe elementy i problematyka wskazują jednoznacznie, że po tę książkę młodsze dzieci nie powinny sięgać. Po prostu one nie zrozumieją do końca zachowania np. Isval i innych ważnych rzeczy.

Właśnie tematyka oraz problematyka... A nawet kreacje postaci. Niby wszystko dzieje się w dalekiej przyszłości, w kosmosie, jednak... Problemy z jakimi zmagają się bohaterzy, ich zachowania - to wszystko nie jest, takie odległe. Wszystko to pokazuje, że ludzkość może się rozwijać, ale nigdy nie pozbędzie się zła z serc ludzkich. Do końca będzie się ono przewijać i niektórych rzeczy po prostu się nie da zniszczyć upływem czasu. Ludzkość tysiąc lat temu była podobna do współczesnej i będzie podobna.
A zły człowiek nie jest zły do szpiku kości.

Ale książka nie posiada samych plusów. Głównym minusem jest to, że chociaż już na początku jest akcja, to... Przez jedną trzecią fabuły wszystko się dłuży i nuży. Trudno to wytłumaczyć. Niby akcja jest, ale wkrada się senność. Niektóre momenty są tak opisane, że trzeba było się bardzo skupić, żeby wszystko zrozumieć. Nie wiem z czego to wynikało, ale trudno czytało się, takie sceny. Jednakże nie wszyscy będą odczuwać tą trudność przy czytaniu... Można to porównać do filmów "Star Wars" - leci akcja, ale w którymś momencie niektórzy się gubią o co chodzi. 

Do okładki nie mam żadnych zarzutów. To oryginalna okładka. Pokazuje ona już o kogo będzie chodzić w całej akcji Chama, ale.. W fabule mało chodzi o Vadera i Palaptine'a. I to jest, takie złudzenie dla fanów serii, bo to żadną tajemnicą nie jest, że Lord Vader ma chyba największe grono fanów, a nawet jeśli nie to jest jedną z najbardziej charakterystycznych postaci filmu. Ciemna strona mocy po prostu jest ukazana z innej strony, bardziej realnej. 

Ocena: 5,5/10

Cytaty:
"Nawet sprytni ludzie popełniają błędy (...)'

"Realnego świata nie da się pogodzić z zasadami."

"Przeszłość to upiór, który nas prześladuje."

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Witajcie tam, gdzie panuje... Jedność

Witajcie tam, gdzie panuje... Jedność
Tytuł: Dawca
Tytuł oryginalny: The Giver
Autorka: Lois Lowry
Bez emocji, szarość, jednakowość 

Jak wiele jest książek dotyczących przyszłości naszego świata, społeczeństwa? Niezliczona ilość. Od dawien dawna ludzie wyobrażali sobie to, co będzie. Choćby te najstarsze mity, czy Biblia. Mówi się czasem, że znowu nastała moda na tego typu wizje. Czy ja wiem? Chwytliwy temat, ale i zarazem temat, który będzie zawsze. Romanse, kiedyś się znudzą, bo coraz trudniej znaleźć ten inny od reszty. Fantastykę... To zależy od pisarzów, a już nie wszystkim chce się wymyślać własny świat. Jeśli zaś chodzi o dystopie i utopie to... Hm, właśnie z nimi jest różnie. Powinny być lepsze, niż te z pierwszej półeczki książki fantasy, bo powinny skrywać ważną problematykę, skłaniać do rozmyślań, a z tym... Nie zawsze tak jest. Na pozór większość książek dystopijnych i utopijnych jest podobna, więc trudno znaleźć tą inną, która czymś się wybije.

Dawca jest na pozór książką skierowaną do dzieci. Główny bohater ma dwanaście lat, co oznacza, że nie powinniśmy spodziewać się nie wiadomo jak pięknego języka... Jednak... Język książki jest prosty, ale na tej prostocie jest zbudowana fabuła. W świecie Jonasza wszystko ma być proste, dokładne, precyzyjne. Koszmar precyzji jest najbardziej związany ze sceną ze słowem "kochać".

Jak w każdej tego typu książce (a przynajmniej w większości) w społeczności bohatera dokonuje się przydziałów. W tym, każdego roku dziecko otrzymuje coś, co ma symbolizować jego krok w dorosłość. Przełomowe są dwa momenty w życiu każdego dziecka w świecie stworzonym przez panią Lowry: w wieku dziewięciu lat dziecko dostaje rower, a w wieku dwunastu lat... Przydzielają mu stanowisko pracy.
To nie będzie spoiler, jeśli napiszę, że Jonasz dostaje nietypowe stanowisko, które zaważy na losach całej społeczności, a głównie na życiu samego Jonasza, pewnego dziecka i samego... Dawcy.

Kim jest tytułowy Dawca? To postać z wielką mądrością, wspomnieniami i... emocjami. Bohater, który ukazuje w pewien sposób, że nie powinno się zostawiać kogoś samego ze swoim problemem, a przede wszystkim z bólem i cierpieniem. Również poprzez tego bohatera jest ukazana brutalność idei świata Jonasza.

W ogóle nie tyle, co przez głównego bohatera, a poprzez postaci poboczne jest ukazane zło i brutalność. Sam chłopiec jest niewinny, w miarę jak staje się starszy, podejmuje wybory, wtedy dociera do niego prawda. Tak jest w pewnym sensie z naszym życiem. Gdy jesteśmy mali wierzymy w tego świętego Mikołaja, który przynosi prezenty, wierzymy, że może być lepiej i w ogóle, ale w miarę dorastania okazuje się, że tak nie jest, że świat w którym dorastaliśmy wcale nie jest piękny i bezpieczny.

Wracając do języka książki... Prostota pewnego słowa jest hm, przenika trochę do szpiku kości. Słowo wypowiedziane ot... tak. Słowo, które daje jakąś nadzieję, która tak naprawdę nie istnieje.

Wydaję się, że książka jest arcydziełem w swoim gatunku, jednak jak jest coś, co jest wielkim minusem. A mianowicie sztywność fabuły. Narracja jest jakby wyprana z emocji. Niby coś się dzieje, bohaterowie coś przeżywają, ale... To jest tylko na papierze, po prostu czytasz to i idziesz dalej. Nie wciąga. Jeśli ktoś nie przypatrzyłby się problematyce tej książki po przeczytaniu, to byłaby to prawdopodobnie następna przeczytana książka. Prawdopodobnie zapomniana. Bo czasem książka może mieć nie wiadomo jak dobrą treść, ale sposób pisania, oddawanie całej tej otoczki, emocji wszystko burzy.

Okładka na początku mi się nie podobała. Uważałam, że ta filmowa jest lepsza, jednak... Kiedy tak czytałam to zdałam sobie sprawę, że właśnie ta okładka bardziej pasuje do treści. Jest o wiele bardziej zrozumiała. Ogólnie okładka (napis i zdjęcie) jest w odcieniach szarości. Sądzę, że pokazana postać jest Dawcą, ponieważ pasuje do jego opisów. Róg okładki jest, jakby naderwany, wygląda przez niego kolorowe zdjęcie, co oznacza chyba wspomnienia. Cała okładka obrazuje według mnie całą historię, albo i zakończenie książki. Podoba mi się to, bo na pierwszy rzut oka jest ona nijaka, dopiero po przeczytaniu treści Dawcy, ukazuje się jej sensowność.

Chciałam napisać jeden cytat, ale po przeczytaniu go kilka razy zrozumiałam, że brzmi on trochę bezsensu dla kogoś, kto nie czytał tej książki. Nauka z tego fragmentu płynie ogólnie z całej powieści. Dlatego trzeba przeczytać Dawcę, aby zrozumieć o czym mówię i czym tak naprawdę jest mądrość.

Ocena: 7/10

Copyright © 2016 Books are a window on the world , Blogger