Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyobraźnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wyobraźnia. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 grudnia 2024

Rewolucja piratów

Rewolucja piratów

 Tytuł: Ulysses Moore. Piraci z Mórz z Wyobraźni

Tytuł oryginalny: Ulysses Moore. I Pirati dei Mari Immaginari

Okej, na ten moment ogłaszam, że to najlepsza część trzeciej części serii Ulysses Moore. Na pozór nie dzieje się na początku w fabule dużo. W sumie im bliżej końca tym akcja przyspiesza...

To przystopowanie, zwolnienie tempa nie wpływa źle na książkę. Czytelnik może poznać trochę szerzej historie Kompanii Indii z Wyobraźni oraz samego głównego antagonisty. Możemy zobaczyć jak funkcjonuje Kilmore Cove jako baza buntowników oraz poznać nowe miejsce z uniwersum tego świata. Hm, a raczej właściwym byłoby określenie - uniwersum Willi Argo. Trudno dobrze to określić, ale to miejsce podobne do Labiryntu Cieni; rozciąga się poniekąd pod całą willą. A może i jeszcze szerzej? To miejsce to Royal Immaginary Geographical Society (RIGS).

Jak w Mrocznych Portach nie mogłem dostrzec, aż tak dużego wpływu Kompanii na kontrolowane Porty to w RIGS bardzo dobrze to widać. RIGS jest dokładnym odzwierciedleniem, co może się stać, jeśli wyobraźnia zostanie zniewolona i ograniczona. 
Może dla kogoś to będzie zbyt dosłowny obraz, ale czy to źle? 

Wiem, że wyżej napisałem, że w tym tomie można szerzej zapoznać się z antagonistą, ale... Teraz zamierzam pomarudzić na jego tło, tzw. back story. Dostajemy nadal urywki, które nic nie mówią. To po prostu rzucane strzępy informacji, które powoli przestają interesować, a wręcz stają się dla mnie absurdalne. Już przestaję mieć nadzieję, że to się jakoś rozwiąże, bo za dużo jest otwartych furtek, żeby umiejętnie je połączyć. Albo może inaczej: za dużo jest otwartych furtek, które wzajemnie się wykluczają. Zwłaszcza, jeśli będziemy chcieli to odnieść do całości, do całego cyklu.

Larry Huxley jest upiorny, ale jednocześnie jest dzieckiem i ma dziecinne zachowania. Jednak ma ok. 11 lat. Pozostali bohaterowie powinni mieć mniej więcej podobnie, przynajmniej, takie odnoszę wrażenie. A... Larry jest trochę zepchnięty w szufladkę TEGO UPIORNEGO DZIECIAKA? Tzn. tego gorszego. I to trochę śmieszne, ale on jest równocześnie, tak opisany, jakby miał tego świadomość... Irytuje się na to jak jest postrzegany przez innych. Nadal uważam, że to bohater tragiczny - coś go ukształtowało, że chce zniszczyć Miejsca z Wyobraźni; mam wrażenie, że będzie mi go żal na końcu. To nie jest antagonista na 100%. Chociaż, jakby miał nim być? 
To trudne. Zwłaszcza, jeśli przyjrzy się książkom i historiom, którymi inspirował się Pierdomenico Baccalario przy tworzeniu trzeciej części UM. To nie są już fajne, ciekawe historyjki... Źle to ująłem. To po prostu wielopłaszczyznowe, mroczne historie najczęściej pisarzy z XX wieku lub końca XIX. 

Jeśli mowa o Miejscach z Wyobraźni... W tym tomie mam trochę zgrzyt. Tzn. rozumiem, że pewne miejsce zostało już wcześniej, tak opisane i momentami autor próbuje walczyć ze stereotypowym opisem mieszkańców miasta, jednak... Słów jakich używa co chwila wcale to nie pomaga. Nie wiem, może to kwestia tłumaczenia, musiałbym kiedyś zobaczyć wersję oryginalną.

Cytaty:
"I znalazłem również odpowiedź na pytanie, jakie w swoim rękopisie stawiał Ulysses Moore: czy naprawdę Długi John Silver wydaje się nam mniej realny niż na przykład Karol Darwin?
A jeżeli to, co uważamy za nierealne, jest po prostu trudniejsze do odkrycia?

"Te podziemne otchłanie rozbudzały w każdym z nich duszę jaskiniowca. Ten dziki głos, który wymaga, byś przestał być cywilizowanym człowiekiem, żebyś znowu stał się zwierzęciem - jakim byłeś i jakim tak naprawdę nigdy nie przestałeś być."

"Istniejąca rzeczywistość jest dla nas równie ważna jak ta wyobrażona. Trudno jest wyobrazić sobie coś bez realnego punktu odniesienia."

"Rzeczywistość i wyobraźnia są ze sobą powiązane (...)"  

niedziela, 27 października 2024

A jednak powrót do Miejsc z Wyobraźni

A jednak powrót do Miejsc z Wyobraźni

 Tytuł: Ulysses Moore. Podróż do Mrocznych Portów 



Tytuł oryginalny: Ulysses Moore. Viaggio nei Porti Oscuri 
Autor: Pierdomenico Baccalario 

Miał być koniec z serią, ale jednak postanowiłem wrócić i przeczytać wszystkie tomy do końca. Stwierdzam, że to może być trudne zadanie, ponieważ tzw. trzecia część serii Ulysses Moore ma kompletnie inną atmosferę, a raczej poprawnie byłoby napisać, że nie posiada tej tajemniczej atmosfery z poprzednich części. Chciałoby się nawet napisać, że trzecia część jest pisana na siłę, a jeśli nawet i nie to autor miota się pomiędzy głównymi odbiorcami tych książek. Coraz bardziej widać, że Baccalario jednocześnie chciałby pisać do młodzieży 12-15 lat, ale i też dla starszego odbiorcy - prawdopodobnie dla czytelników, którzy zaczęli z nim przygodę, więc teraz mają powyżej 20 lat. Widać to po bardziej skomplikowanych wątkach, które zahaczają o trudniejsze tematy i problemy. W sumie po postaciach również: antagonista ma coś mrocznego w sobie, osobiście przypomina mi młodego Toma Riddle'a z serii Harry Potter; a protagoniści... 

Na początku swojej przygody z UM miałem wrażenie, że momentami bohaterowie zachowują się, jakby byli starsi niż te 12 lat, ale jednak nie było znowu, tak dużo takich sytuacji. Widać było, że to są dzieci. Miały cechy z którymi młodsza młodzież mogła się utożsamić. Teraz jednak jest problem w drugą stronę, albo i nawet nie... To skomplikowane w sumie. Pojawiają się zdarzenie w których są po prostu głupi, albo łagodniej ujmując - głupiutcy, a za kilka stron rozwiązują jakieś zagadki logiczne. Ogólnie mam problem z tym, że autor stosuje zabieg ogłupienia danej postaci, żeby pokazać, że inna jest mądra i inteligentna. Nie tędy droga. 
Rozumiem, że większość głównych bohaterów trzeciej części ma trudne życie i swoje problemy, ale jakoś nie czuję tego, że są znacznie młodsi ode mnie. Moim zdaniem postaci mogłyby być trochę starsze lub Baccalario mógł pozostać przy tych z poprzednich części. 

Wracając konkretnie do czternastego tomu Ulysses Moore, poznajemy nowe Miejsca z Wyobraźni i nowe zasady rządzące tym światem. Czy to dobre zasady? Pominę, ponieważ według mnie zostały dodane nagle i są naciągane, żeby fabuła miała sens. Konkretnie tej części, bo nie jestem pewny co do poprzednich. 

Miejsca z Wyobraźni zostały napadnięte i są kontrolowane przez Kompanię Indii z Wyobraźni, praktycznie wszystko upadło oprócz Kilmore Cove. Zniknął Ulysses Moore, a oprócz niego profesor Galippi i Rick Banner. Bohaterowie z poprzedniego tomu: Connor, Murray, Shane i Mina chcą pomóc walczyć Buntownikom o swoje domy, a tym samym też chcą znaleźć swoich zaginionych przyjaciół. W tym tomie ruszają na pomoc dwóm z nich, czy im się uda? I dlaczego Wrota Czasu przestały działać? 

Napiszę szczerze, sam pomysł zaatakowania Portów z Wyobraźni na ten moment jest dla mnie niezrozumiały. To znaczy rozumiem, że ktoś, taki mógł się znaleźć, ale aktualnie nie ma za bardzo wyjaśnionych motywów antagonistów oraz ich historii. Po prostu są. Trudno jest mi to zrozumieć pod tym też względem, że główny antagonista jest dzieckiem. Niebezpiecznym i groźnym, ale dzieckiem. Jakim cudem dorośli ludzie podporządkowali się dziecku? Rozumiem, że mogli się go bać, ale jednak na razie Baccalario, tak obrazuje nam Huxley'a, że nie wierzę zwyczajnie, że mógłby on zrobić komuś krzywdę własnymi rękami. Nie ma skrupułów i współczucia, ale... Nie  no. Chociaż nie zmienia to faktu, że jest interesującą postacią. 

Oprócz tego, że pisarz zmienił trochę zasady świata serii to rozwinął chyba też bardziej wątek magii. Powiedzmy sobie szczerze: magia w jako takiej formie istniała w tym świecie, ale nie wyglądała ona typowo jak w innych książkach fantasy. W czternastym tomie mamy momenty, które zwyczajnie mi nie pasowały do całości. Do tego, że zwyczajność mieszała się z wyobraźnią. Nie było żadnych wybrańców, ani nietypowych form komunikacji. Okej, był dziennik, ale to bardziej realne, niż to co pojawia się tu.

Cytat:

"Jak to zwykle bywa z Miejscami z Wyobraźni. Istnieją tylko dzięki pragnieniu tego, kto o nich pomyślał, a pragnienie, tak jak je stworzyło, tak samo może je zmienić i unicestwić... Miejsca z Wyobraźni przesuwają się, rosną i maleją, a jedyne co po nich pozostaje, w miarę jak ewoluuje pragnienie, to łączące je szlaki... zapach, wiatr, światło, ciepło, kurz, ruch... Drogi prowadzące z jednego Miejsca z Wyobraźni do drugiego składają się z tych właśnie rzeczy..."

środa, 24 lutego 2016

Nietypowa książka

Nietypowa książka
Tytuł: Ja, Ty, My. Książka wspólnych zapisków
Tytuł oryginalny: Me, You, Us
Autorka: Lisa Currie

Na rynku pojawia się teraz wiele książek, które mają na celu zachęcić nas do kreatywnego spędzenia czasu. Ile jest tych książek? Cóż, sporo od "Zniszcz ten dziennik" do właśnie... "Ja, Ty, My".

Czym jest ta książka?
To książka z wieloma zadaniami, które mają na celu przybliżyć nas do drugiej osoby (lub wielu osób). Zadania są tak skonstruowane, że poniekąd nie da się samemu ich zrobić. Ktoś musiałby być naprawdę wielkim samotnikiem lub egoistą, żeby tą książkę wypełnić sam. Zwłaszcza, że te zadania można robić z każdym. Ja akurat zaprosiłam do zabawy swoją koleżankę z klasy.

Czym ona się różni od reszty? 
I właśnie tutaj muszę dać plus książce. Przeglądałam kilka książek tego typu i... To co mi się w nich nie podobało to to, że wydajesz pieniądze na książkę, którą zniszczyć za parę tygodni, nic po niej nie zostanie; albo tak ją pobrudzisz, upaćkasz, że jej przeglądanie to nie będzie żadna przyjemność. W "Ja, Ty, My" nie ma czegoś takiego. Głównie do zadań są potrzebne pisaki, długopisy i inne piszące przedmioty. To przyczynia się do tego, że po wypełnieniu całej książki mamy miłą pamiątkę i wspomnienia.

Nasza opinia opinia odnośnie zadań:
Zadania są ciekawe, jednak potrafią szybko znudzić. Sporo trzeba przewertować stron, żeby znaleźć coś w miarę interesującego i pasującego (do nas). Poniekąd trzeba się wykazać kreatywnością, ale według nas tutaj jest ona w małym stopniu rozwinięta. Mało pomysłowe zadania, może dlatego, że właśnie wiele już jest takich rzeczy?

Moja ogólna opinia:
Uważam, że #jatymy nie jest złe, ale też nie jest to książka, którą chcesz szybko zapełnić. Może to i dobrze? Jeśli się zastanowić to zadania nie są na jedną minutę. No, może niektóre. Wymagają przemyślenia, zastanowienia (poszukania w głowię różnych informacjach o osobach, którzy ją wypełniają). Jest to miły sposób spędzenia czasu z kimś kogo się lubi. Tylko... Właśnie z kim? Teoretycznie można wypełniać ją z każdym. Jednakże... Odniosłam poniekąd te wrażenie, że "Książka wspólnych zapisków" jest bardziej dla najlepszych przyjaciółek, sióstr. Niż dla chłopaków, chłopaka i dziewczyna itp. par.

Ocena: 5/10


Dziękuję za egzemplarz książki wydawnictwu Feeria Young
Copyright © 2016 Books are a window on the world , Blogger