Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 lipca 2019

Pierwszy reportaż

Pierwszy reportaż
Tytuł: Poddaję się. Życie muzułmanek w Polsce 

Autorka: Anna J. Dudek

Ta recenzja będzie trochę inna od dotychczasowych recenzji. Po raz pierwszy zabrałam się za reportaż. Na początku nie chciałam zamieszczać jego recenzji. W końcu jak można ocenić cudzą historię? Co prawda trzy lata temu pisałam już o książce na faktach, ale też nie było łatwo...

Książka jest podzielona na dwanaście rozdziałów i w każdym jest opisana jedna historia - dwanaście historii, dwanaście muzułmanek. Historie są, tak dobrane, że każda porusza w pewnym sensie inne zagadnienie dotyczące islamu lub życia muzułmanek. Głównie tego z czym muszą się zmagać lub musiały w przeszłości. Wszystkie kobiety łączy to, że mieszkają lub mieszkały w Polsce. W Polsce, która nie jest łatwym krajem do życia. Zwłaszcza dla muzułmanów, zwłaszcza teraz.

Można przeczytać historie konwertytek, które muszą nie tylko zmierzyć się z komentarzami, że zdradziły swój kraj i "swoją" religię, ale też z innymi konwertytkami i muzułmankami od urodzenia, bo okazuje się, że nie jest, tak prosto, jak się zdawało. W końcu każdy wie lepiej.

Historie Tatarek, których rodzina mieszka od pokoleń w Polsce, a mimo to są "wyrzucane do siebie". W tych historiach można zobaczyć różnice między "ogólnym islamem", a islamem tatarskim. Oczywiście to nie są naukowe określenia islamów.

Historia uchodźczyni, która miała odnaleźć spokój w Polsce.

I wiele innych historii. Każda inna jak odmienny potrafi być człowiek. Wiele poglądów. Nie każdy może się podobać, ale powinno się go akceptować. Zresztą dzięki tylu historiom autorka pokazuje, że muzułmanki i islam nie jest jeden, taki sam dla każdego. Tak samo jak chrześcijanki nie są identyczne, tak i muzułmanki.

Dużym plusem jest to, że autorka nie boi się pytać swoich rozmówczyń o sprawy, które ciekawią niemuzułmanów. Chce dowiedzieć się u źródła, chce, żeby czytelnicy wiedzieli jak jest. Nie bazowali tylko na tym, co w telewizji, Internecie i w głowach osób, które mają bardzo małe pojęcie o islamie. Czasem odpowiedzi są całkiem inne, niż byśmy chcieli, ale niektóre odpowiedzi sami sobie stworzyliśmy. Zresztą nie zawsze jest, tak jakbyśmy chcieli, oczekiwali.

Oprócz wypowiedzi kobiet, autorka pyta się również o opinię w niektórych kwestiach imama i muftiego, więc możemy zapoznać się również z bardziej naukowymi i teologicznymi poglądami.

Spora grupa czytelników na pewno ucieszy fakt, że autorka tłumaczy niektóre sformułowania i nazwy z języka arabskiego, dzięki czemu, jeśli ktoś nie umie rozróżnić nakryć głowy muzułmanek i mylnie wszystkie nazywa burką - po książce będzie wiedział, co jest czym.

Czy mnie coś zaskoczyło lub zszokowało? Mało rzeczy mnie zaskoczyło, ale to głównie dzięki temu, że obserwuję profile polskich muzułmanek na Instagramie. Ale trochę nie rozumiałam zachowania jednej z kobiet, które według mnie było niezrozumiałe, ale cóż... Nie mnie oceniać jej zachowanie.

sobota, 7 lutego 2015

"Weiser Dawidek"

"Weiser Dawidek"
Tytuł: Weiser Dawidek
Autor: Paweł Huelle
Tak skomplikowanej książki jeszcze nie czytałam.

Troje chłopaków z nad morza zaprzyjaźnia się z tajemniczym Dawidem Weiserem, który posiada niecodzienne zainteresowania i magiczne zdolności. Gdy chłopak w tajemniczy sposób znika, zostawia po sobie na barkach chłopców wielkie kłopoty. Po kilkudziesięciu latach główny bohater postanawia spisać pamiętne wakacje, kiedy to poznał tytułowego Dawidka oraz poukładać sobie po kolei, jak to się stało, że chłopak po prostu zapadł się pod ziemię, zniknął. Wytłumaczyć sobie jego zdolność. Nasuwa pytanie, na które czytelnik nie dostaje odpowiedzi do samego końca. Kim jest Dawid Weiser?

Uważam, że ta książka jest baaaardzo poplątana. Trzeba ją czytać w skupieniu, bo posiada trzy płaszczyzny w swojej fabule. Dorosły bohater opowiada o przesłuchiwaniu go i jego kumpli przez dyrektora, nauczyciela i mundurowego, zaś z kolei w czasie przesłuchań jego młodsze ja przypomina sobie przygody na które duży wpływ miał Dawid. W pewnym sensie to byłoby nic, gdyby autor nie powtarzał się momentami i nie pisał tej powieści w dosłowny sposób jak spis paru miesięcy. Okej, może przez to chciał uzyskać naturalność, ale bez sensu np. wydawał mi się fragment, gdy pisał o pociągu, a za chwilę pisze, że mógłby zmienić coś tam, bo redaktor by tego nie uznał, ale on tego nie skreśli, i tak dalej. Takie coś nasuwa od razu na myśl pamiętniki lub dzienniki, które prawie każdy z nas kiedyś pisał, co daje od razu do myślenia dalej, wydajmy je! Nie chciałam być chamska, ale takie wrażenie mam po przeczytaniu. Można napisać zwykłe rozmyślania, ale trzeba dodać do nich jakieś elementy niepewności/grozy i już gotowe!

Przez chwilę można powiedzieć, że jest tu poruszony problem międzynarodowy. Czyli jak ludzie mogą traktować odmiennych od siebie. Dawidek jest Żydem. Dalsza problematyka? Jak się kiedyś katowało dzieci w szkołach? Jak religijni ludzie potrafią być zacofani? W sensie takim, że stała się konkretna katastrofa, a oni mówią, że to kara boża i nie dociera do nich, że konkretną katastrofę spowodowało coś konkretnego. Co to jeszcze... Na tą chwilę nasuwa mi się tylko naciągany problem. Traktowanie zwierząt w cyrku.

"Weiser Dawidek" jest trochę niezrozumiały, czyli jeśli wiesz, że nie będziesz rozmawiać o tej książce z kimś, a nie masz wielkiej i szerokiej wiedzy na wszystkie tematy, to lepiej daruj sobie czytanie tej lektury w młodym wieku. Nie to, że chcę Was do niej zniechęcić, jednakże... E tam! Może ktoś lubi tego typu książki! ;)

Ocena: 3/10

środa, 12 listopada 2014

"Tajny rozkaz"

"Tajny rozkaz"
Tytuł: Tajny rozkaz
Autor: Tadeusz Matraszek

Ostatnio zainteresowały mnie książki, które mają tło historyczne. Myślałam, że nie będą mi się podobać, ale Dywizjon 303, Kamienie na szaniec, czy nawet Latarnik - spodobały mi się. Mniej lub więcej, ale owszem. Dlatego sięgnęłam po Tajny rozkaz. Ogólnie to poleciła mi go bibliotekarka.
Zawiodłam się na fabule. Bo temat dobry - powstanie wielkopolskie. Ci co pochodzą z Wielkopolski, tak jak ja może to bardziej zaciekawić. A zresztą, podobno jedyne udane powstanie w historii Polski.
W każdym razie przeczytałam i... uważam tą książkę za dziecinną. Nie, ta książka nie może być dla dzieci - dzieci nie umieją niemieckiego i nie znają się choć trochę na polskiej historii... No to nie wiem dla kogo. Dla gimnazjalistów i wyżej na pewno nie. Choć może kogoś zaciekawi książka, nie wykluczam takiej opcji.

Antek to dwunastoletni chłopiec, który wraz z klasą ma przedstawić przed całą szkołą przedstawienie dotyczące powstania wielkopolskiego. Oczywiście, jak to w młodym wieku bywa chłopak uważa przedstawienie  i swoją rolę jako bezsensowne. To pierwsza część książki. Jakaś... 1/4.  Dalej... dwunastolatek nie wiadomo jakim cudem przemieszcza się do 1919 roku. Jest nadal w swoim mieście (mieszka w Chodzieży), w swoim domu, a nawet pokoju! Z tego co zrozumiałam jest w tym roku tylko jeden dzień. To dzień ważny dla Chodzieży, ponieważ wtedy powstańcy wyrzucili z miasta Prusów.

Dlaczego napisałam nie wiadomo jakim cudem? Ponieważ uważam, że to mu się po prostu przyśniło, ale autor zaprzecza takiemu rozważaniu. Moim zdaniem to trochę głupie. Tak można nabrać bardzo młodych, małych wręcz. Za dużo książek fantasy przeczytałam, aby tak podejść do tematu z przemieszczeniem się w czasie, miejscu. Stoję przy swoim, że to był sen, a końcowa scena to tylko "przewidzenia".

Dlaczego, tak trudno zrozumieć dla kogo jest ta książka? Forma przekazu jest taka... No, wiecie bohater ma dwanaście lat... Przynajmniej ja miałam takie wrażenie. Niektóre słowa zostawały wytłumaczone - nie mam do tego zarzutu, ale... To było w miarę łatwe słownictwo. Te trudne - nie. (Jak dobrze, że dziś czytałam Redutę Ordona, A. Mickiewicza na polski) Jak wcześniej pisałam występuje w treści język niemiecki. No, tak po jakiemu mogliby mówić pruscy żołnierze. Niektóre zwroty prawie każdy zna z filmów wojennych (ręce do góry itp.). Reszta... No, cóż niby w książce jest tak zrobione, że nawet jeśli ktoś nie umie niemieckiego to będzie wiedział co żołnierz miał na myśli. Jednak... to może być trochę dziwne dla nieumiejących niemiecki. Wiem sama po przeczytaniu dwóch książek Dana Browna, gdzie występowały języki: włoski i francuski. Jednak moim zdaniem to nie jest na minus. Wydaję mi się to normalne, skoro postać jest niemieckiej narodowości to mówi po niemiecku.

W każdym razie...
Ocena: 3,5/10

Cytaty:
"- Patriotą? Co to znaczy?
(...)

Powinien szanować własne tradycje i historię, ale także obce, należące do innych ludzi. Patriotyzmu nie można komuś narzucić, nie można też od nikogo go wymagać. Patriotyzm trzeba czuć w sercu, trzeba do niego powoli dojrzewać. Być patriotą to kochać wolność i czuć obowiązek jej przestrzegania. Patriotyzm to poświęcenie dla innych, szacunek dla cudzej wolności."

"(...) To umiłowanie wolności ojczyzny i gotowości do świadczenia o tym całym swoim życiem. Patriota nie waha się stanąć w obronie swoich wartości, języka i ziemi, ale patriotą jest także ten, kto swoimi czynami wskazuje, jak dobrze wychowała go ojczyzna. Jeżeli pomagasz człowiekowi w potrzebie, obojętnie jakiej narodowości, jesteś patriotą."
Copyright © 2016 Books are a window on the world , Blogger