Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moralność. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą moralność. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 sierpnia 2019

Amerykańska pieśń egzystencjalna

Amerykańska pieśń egzystencjalna
Tytuł: Diabeł wcielony
Tytuł oryginalny: The Devil All The Time

Autor: Donald Ray Pollock

Rzadko kieruję się napisami na okładkach książek tzw. blurbami. Patrzę głównie na opis. W tym przypadku było trochę inaczej: opis swoją drogą, ale właśnie blurby miały duży wpływ na to, że sięgnęłam po tę książkę.

I jeszcze dodam na wstępie, dlaczego nie chcę zazwyczaj kierować się blurbami: wiadomo, mają one zachęcać czytelnika i często są one trochę pisane nad wyraz. Czytając czyjeś zdanie mam już z tyłu głowy jakieś nadzieję, utworzony obraz... Czyli mam duże oczekiwania, wyższe niż gdybym ich nie czytała. W każdym razie najczęściej książka nie spełnia tych wysokich oczekiwań. Dlatego wolę podchodzić do książek z czystą kartą. Dlatego też nie za bardzo lubię czytać książkę w czasie którym jest o niej głośno i wszyscy o niej mówią.

Jak się to wszystko sprawdziło w kontekście "Diabła wcielonego"?
Średnio. Może inaczej - każdy czytelnik będzie miał hm, inną mentalność. Każdego może wstrząsać, co innego. To też zależy od tego, kto jakie książki czyta na co dzień, jeśli ktoś czyta kryminały z krwawymi zbrodniami to wątpię czy go bardzo zachwyci fabuła tejże książki. Ale jeśli ktoś nie często sięga po książki z dylematami moralnymi i zbrodniami, a sam jest wyczulony na krzywdę to ta książka może nim wstrząsnąć.
Nie piszę też, że wg. mnie to zła książka i w ogóle mnie nie obeszła. Po prostu średnio mi się spodobała. Z gatunku egzystencjalizmu wolę, jednak "Dżumę".

Jeśli już wyżej poruszyłam zagadnienie moralności to pozostanę chwilę przy tym zagadnieniu, ponieważ to główny klucz do fabuły. W "Diable wcielonym" spotykamy kilku bohaterów, którzy stoją przed różnymi wyborami, są po różnych wydarzeniach życiowych. U niektórych mamy nakręślony obraz, co doprowadza ich do takich wyborów, a nie innych. A u niektórych bohaterów w ogóle nie jest to poruszone (chociaż takie postaci są nieliczne). Ich czyny są dość specyficzne... W pewnym sensie przeciętny człowiek nie odważyłby się zrobić tego, co oni. Ale to dość powierzchowna ocena - siedzenie w domu z książką i ocenianie na trzeźwo czyiś czynów. Niektóre rzeczy mogą być o tyle straszne, że autor opiera je o najgorszą zbrodnie, jaką człowiek może zrobić - morderstwo.

Wszyscy bohaterowie mieszkają w jednym miasteczku i w jakiś sposób się łączą. Autor pokazuje życie miasteczka przez ok. dwadzieścia lat, więc to spory odcinek. Zwłaszcza jeśli chodzi o jednego bohatera, którego... Można nazwać chyba głównym, ale to ze względu na to, że jego historia przewija się najczęściej i też z innego powodu, który dopiero wychodzi na końcu książki.

Właśnie... Z tym bohaterem, czyli Arvinem mam mały problem. Niby żaden z bohaterów nie jest stawiany na piedestale, na żadnego autor nie pokazuje: o, to jest ten "dobry". Ale... Mimo to, przez zakończenie mam wrażenie, że to właśnie ten bohater ma być tym okej. Nie rozumiem tego zabiegu.

Oprócz moralności ważne też jest pojęcie religii i religijności, ponieważ to będzie przejawiać się niezliczoną ilość razy w fabule. Nawet w dość dosadny sposób. O moralności się nie mówi, niezbyt się ją porusza, ale jeśli chodzi o religię to tak. Napisałabym, że wręcz fanatyzm religijny. Religię nie tylko jako wiarę w Boga i kościół, ale też taką ogólną, prostą, w pewnym sensie pierwotną. Religia ma duże oddziaływanie na czyny bohaterów i ściśle się z nimi łączy. Gdy tak się zastanowić to nie wydaje się to dziwnym, że religia ma duży wpływ na bohaterów, patrząc na to, gdzie mieszkają i jaki bagaż doświadczeń mają ze sobą.

Ocena: 5/10

Dziękuję za egzemplarz książki wydawnictwu Papierowy Księżyc!

sobota, 22 lipca 2017

Gdzie kończy się moralność człowieka?

Gdzie kończy się moralność człowieka?
Tytuł: Granica
Autorka: Zofia Nałkowska

Tyle emocji nie wzbudziła we mnie chyba żadna książka od roku... "Przedwiośnie" przy "Granicy" to jest nic (chodzi mi tu o odczucia w trakcie czytania). A powodem jest tego główny bohater książki - Zenon Ziembiewicz, ale przejdźmy najpierw do opisu... Postaram się nie spoilerować, chociaż to może być momentami trudne.

Główny bohater umiera w dość tajemniczych okolicznościach (dowiadujemy się o tym na pierwszej lub drugiej stronie, więc jakąś tajemnicą to nie jest). Motywy śmierci nie są całkiem znane przez tamtejszą społeczność. Ludzie mogą tylko przypuszczać... Jak to prawie zawsze robią, kiedy dzieje się coś ciekawego. Wiadomy fakt jest tylko, taki, że śmierć może mieć związek z nikomu nieznaną Justyną Bogutówną... I tutaj historia się zatacza - poznajemy dzieciństwo Zenona oraz całe jego życia, aż do jego śmierci.

Utwór porusza wiele problemów moralnych, między innymi zdradę, czy postrzeganie siebie i swoich czynów, a jak to się ma z opinią innych na ten sam temat. Jednak według mnie głównie wszystko się tutaj opiera o zdradę i moralność odnośnie jej samej.

Zenon Ziembiewicz jest bardzo irytującym bohaterem. Dotychczas irytowały mnie tylko postaci płci żeńskiej, ale Zenon to zmienił. Irytują on w innym sensie, niż zazwyczaj bohaterowie. Nie zrozumiałam go, może przez to, że dla mnie jego zachowanie i wybory były niewytłumaczalne. Może niektórzy chcieliby go usprawiedliwiać, ale według mnie się nie da i tyle. Zdradę uważać za nie-zdradę, tylko dla tego (znajdując sobie niewyobrażalny powód), że nie darzy się żadnym uczuciem swej kochanki i dlatego, że to nie był dłuższy romans? W ogóle jego usprawiedliwienia są dla mnie, tak brane z powietrza, że to jest nie do pomyślenia. A kiedy w los pokazuje mu, że takie życie nie będzie trwać wiecznie... Nagle nasz bohater jest oburzony na cały świat. Bo w czym on jest winny? Przecież to miało być tylko raz... Tylko, że nie pomyślał, co może wyniknąć z tego.

I właśnie ta zdrada z pewną kobietą będzie się za nim ciągnęła do samego końca. Hm, bo mężczyzna ma narzeczoną, a potem żonę, a kochanka... Tak łatwo nie odejdzie.

Nie można źle oceniać kochanki Zenona. Dziewczyna była od samego początku w nim zakochana, kiedyś razem byli. W czym ona zawiniła, skoro nawet nie wiedziała o istnieniu "kogoś innego". Była w nim, tak zakochana, że była wstanie zrobić dla Zenona wszystko. Niestety, to miało swoje okrutne konsekwencje.

Elżbieta, czyli narzeczona Zenona jest kobietą bardzo wyrozumiałą i... w gruncie rzeczy dzielną. Na prawdę ją podziwiam, chociaż momentami dziwiłam się jej wyborom. Tyle, ile kobieta się wycierpiała przez całe życie... Nic dziwnego, że pragnęła (może to trochę złe określenie) za wszelką cenę spokoju i szczęścia. Taką żonę, to chyba każdy mężczyzna chciałby mieć...

Jednak spośród wszystkich bohaterów (a ich jest mnóstwo; zwłaszcza trzecioplanowych), najbardziej polubiłam ciocię Elżbiety, właścicielkę kamienicy - Cecylię Kolichowską. Kobieta ta też nie miała łatwego życia (kilkukrotnie zamężna, chore dziecko). Mogłoby się powiedzieć, że to osoba oschła i zrzędząca, ale... Trzeba przeczytać "Granicę", żeby zrozumieć z czego to wynika oraz poznać, jaka naprawdę jest starsza pani. Ogólnie rzecz biorąc najbardziej urzekła mnie w swoich rozważaniach nad starością.

Wiekszą część postaci stanowią mieszkańcy kamienicy pani Cecylii. Może nie jest ich bardzo dużo, w każdym razie podczas czytania mogą się trochę mieszać, zwłaszcza, że niektórzy nie wyróżniają się, tak bardzo. Na początku całkiem trudno mi było się połapać w więziach, które łączyły poszczególne osoby i rodziny. Najbardziej zapadła mi w pamięć scena z Władziową. Poniekąd jej kłótnia była zabawna, ale też dawała, takie światełko - czy teraz nie spotykamy, takich ludzi? Teraz by się to nazwało "patologia".
W ogóle prawie każdego bohatera można by było zastąpić żywym człowiekiem. Każda postać reprezentuje nawet kilka grup społeczeństwa.

Za tą całą irytacją i "nerwami" odkrywa się fabuła uniwersalna. Nie chodzi mi tu o tą konkretną historię, a jej fragmenty i ludzi.

Uważam, że okładka "Granicy" wydawnictwa Greg jest jedną z ładniejszych okładek lektur. Wszystko gra kolorystycznie, pasuje do siebie. Z wyjątkiem tych krzykliwych napisów na czerwonych polach... Ale to zawsze będzie minus tych okładek. Cóż, trzeba czymś zachęcić ucznia.

A jaki jest minus? Bo minus jest.
A mianowicie zakończenie. Cała historia mogłaby się już w 1/3 skonczyć, ale autorka postanowiła rozwinąć fabułę, dodać kilka innych problemów oraz zagadnienia moralne, a koniec? Zakończenie jest za krótkie, aż się prosi o rozwinięcie. Bo jak to tak? Tam wszystko rozwinięte, a tu jakby autorka musiała, nagle zakończyć tę historię na dwóch stronach. Nawet niecałych dwóch. Oczekiwałam lepszego zakończenia. Chociaż rozumiem, a przynajmniej się domyślam, że historia zatoczyła koło. Trzeba przeczytać, żeby wiedzieć o co chodzi. Trzeba.

Ocena: 8/10

Cytaty:
"Czym ty jesteś, ja byłam, czym ja jestem, ty będziesz."

"A przecież moralność jest wynikiem życia w społeczeństwie i poza społeczeństwem jej nie ma. Są to tylko słowa, które służą do oszukania siebie i zwłaszcza innych."

"Pomyślała, że nie ma na świecie samotności. Łucja poszła, ale jej cudze uczucia nadal napełniają niepokojem serce. Samotność jest złudzeniem. Myśli człowieka krążą zawsze koło innych ludzi i łączą go z ich obcym losem, który na próżno stara się odepchnąć"

"Jest się takim, jak myślą ludzie, nie jak myślimy o sobie my, jest się takim, jak miejsce, w którym się jest."
Copyright © 2016 Books are a window on the world , Blogger